upał
śnieg na drzewach
jak gasnące świece
niesie samotność zamiast
ciepła
wytycza drogę jasnym
śladem
oślepia pejzaż bielą
jestem tu jeszcze
na tej granicy granic
czerpię ze skorup
po wielkich uniesieniach
okryty szczelnie powiekami
zsuwam stemple mrozu
ze skóry do kąta jaźni
nie czekam już skrzydeł
szarość piór kruszy się
w niebyt
Komentarze (2)
Ja będziesz pracował i nie słuchał bredni, które tu będą Ci pisać ''znawcy'', to będą z Ciebie ludzie. Talent masz.
Podczas czytania nie mogłem "wbić się" emocjonalnie w ten wiersz. To nagłe przyspieszenie tempa w drugiej strofie już całkiem wybiło mnie z rytmu (tego podświadomego, sam utwór nie ma go, bo jest wolny i biały). Pierwsze porównanie całkowicie do mnie nie trafia. "Zsuwam stemple mrozu" <- to najlepszy - według mnie - fragment. :D Trzy gwiazdeczki ode mnie :D
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania