Uporczywie powtarzane kłamstwo staje się urojeniem

/Siedzę posępny w nastroju chorego na rzeczywistość/

 

Leczą mnie z wierszy. Słowem i spojrzeniem. Wypłatą.

Ciągłym rzucaniem z miejsca na miejsce. Leczą mnie z wiary.

 

Wydrukiem na poczcie, paragonem ze sklepu,

sięgającym po złotówkę bezdomnym.

Leczą mnie ze wszystkiego.

 

Odruchowo sięgam po zeszyt. Czasem jak po dziwkę,

czasem kochankę. Odruchowo. W przypływie. Tamy

we mnie puszczają. Puszczają powoli słowa ze snów.

Zatrzymują w miejscu rozpędzony padół.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Tjeri 2 miesiące temu
    "Leczą mnie z wierszy. Słowem i spojrzeniem. Wypłatą." — świetne. Reszta nie gorsza.
    Bardzo trafna obserwacja. Tak sugestywna, że nie zostawia wątpliwości i przejmuje nastrój. Widać doświadczone pióro.
    Kolejny dobry tekst.
  • Dziena hiena 2 miesiące temu
    Dzięki, fajnie, że tekst się przyjął
  • Asteria 2 miesiące temu
    Tyle lat trzymać fason, tylko pogratulować :D
    Świetny wiersz.
  • Dziena hiena 2 miesiące temu
    To stary fason jest ;P dzięki
  • Bernadetta12345 2 miesiące temu
    Bardzo dobry wiersz daje 5😊
  • Dziena hiena 2 miesiące temu
    Dziękuję
  • piliery 2 miesiące temu
    Wiesz co i po co piszesz. To najważniejsze. Dlatego tamten wiersz nne kłuje.
  • Dziena hiena 2 miesiące temu
    Nie no, ja rozumiem, tym bardziej, że jestem świadomy, że tamten tekst jest bardzo specyficzny. Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania