Uporczywie powtarzane kłamstwo staje się urojeniem

/Siedzę posępny w nastroju chorego na rzeczywistość/

 

Leczą mnie z wierszy. Słowem i spojrzeniem. Wypłatą.

Ciągłym rzucaniem z miejsca na miejsce. Leczą mnie z wiary.

 

Wydrukiem na poczcie, paragonem ze sklepu,

sięgającym po złotówkę bezdomnym.

Leczą mnie ze wszystkiego.

 

Odruchowo sięgam po zeszyt. Czasem jak po dziwkę,

czasem kochankę. Odruchowo. W przypływie. Tamy

we mnie puszczają. Puszczają powoli słowa ze snów.

Zatrzymują w miejscu rozpędzony padół.

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Tjeri 2 godz. temu
    "Leczą mnie z wierszy. Słowem i spojrzeniem. Wypłatą." — świetne. Reszta nie gorsza.
    Bardzo trafna obserwacja. Tak sugestywna, że nie zostawia wątpliwości i przejmuje nastrój. Widać doświadczone pióro.
    Kolejny dobry tekst.
  • Asteria
    Tyle lat trzymać fason, tylko pogratulować :D
    Świetny wiersz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania