Uporczywie powtarzane kłamstwo staje się urojeniem

/Siedzę posępny w nastroju chorego na rzeczywistość/

 

Leczą mnie z wierszy. Słowem i spojrzeniem. Wypłatą.

Ciągłym rzucaniem z miejsca na miejsce. Leczą mnie z wiary.

 

Wydrukiem na poczcie, paragonem ze sklepu,

sięgającym po złotówkę bezdomnym.

Leczą mnie ze wszystkiego.

 

Odruchowo sięgam po zeszyt. Czasem jak po dziwkę,

czasem kochankę. Odruchowo. W przypływie. Tamy

we mnie puszczają. Puszczają powoli słowa ze snów.

Zatrzymują w miejscu rozpędzony padół.

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Tjeri 5 miesięcy temu

    "Leczą mnie z wierszy. Słowem i spojrzeniem. Wypłatą." — świetne. Reszta nie gorsza.
    Bardzo trafna obserwacja. Tak sugestywna, że nie zostawia wątpliwości i przejmuje nastrój. Widać doświadczone pióro.
    Kolejny dobry tekst.

  • Dziena hiena 5 miesięcy temu

    Dzięki, fajnie, że tekst się przyjął

  • Asteria 5 miesięcy temu

    Tyle lat trzymać fason, tylko pogratulować :D
    Świetny wiersz.

  • Dziena hiena 5 miesięcy temu

    To stary fason jest ;P dzięki

  • Bernadetta12345 5 miesięcy temu

    Bardzo dobry wiersz daje 5😊

  • Dziena hiena 5 miesięcy temu

    Dziękuję

  • piliery 5 miesięcy temu

    Wiesz co i po co piszesz. To najważniejsze. Dlatego tamten wiersz nne kłuje.

  • Dziena hiena 5 miesięcy temu

    Nie no, ja rozumiem, tym bardziej, że jestem świadomy, że tamten tekst jest bardzo specyficzny. Dzięki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania