Urodziny
Jej spływające na ramiona włosy były czarne, a oczy ciemnoniebieskie. Spała, kiedy wychodziłyśmy. Albo udawała, zdałam sobie sprawę . Tak, chciała mnie tylko nabrać. Cóż, udało sie jej. Tylko jakim cudem udało się jej dotrzeć tu przed nami?
Byli też inni przewodniczy, których poznałam, ale nie byłam specjalnie z nimi zaprzyjaźniona. A mimo to zjawili się tu, żeby uczcić moje urodziny.
- Pięć, cztery...
W szkole zawsze się czułam jak autsajderka. Byłam dziewczyną, która straciła rodziców. Adoptowaną. Nie pasowałam do tego miejsca. Jack i Terri Asherowie przygarnęli mnie. Nie byli złymi rodzicami, po prostu nie zawsze mnie rozumieli. Ale czy istnieli w ogóle dorośli, którzy rozumieli dzieci?
-Trzy, daw, jeden . Wszystkiego najlepszego!
Connor obszedł ognisko i kucnął. Chwilę później w niebo wystrzeliła rakieta, która rozbłysła na czerwono, biało, niebiesko i zielono.
Podejrzewam, że puszczanie fajerwerków w parku narodowym było nielegalne. Ale byłam taka szczęśliwa, że się tym nie przejęłam. Poza tym tego lata byłam wolna od rodzicielskich restrykcji. Chciałam w końcu nagiąć granice, zakosztować wolności.
- Nie ogę uwierzyć, że pamiętałaś! - Byłam naprawdę wzruszona. Moi nieliczni przyjaciele których miałam w domu, nigdy nie urządzili dla mnie przyjęcia. Choć niespecjalnie mi na tym zależało. W końcu straciłam rodziców w swoje urodziny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania