Urok starych fotografii

Czasem człek do szuflad zajrzy,

albo w kompie (też się zdarzy)

i odżywa przeszłość nasza,

ta rodzinna i zaprasza

 

do przystanku i zadumy…

„To wesele… Ludzie chmurni?

Czemu nikt się nie uśmiecha?

W pozowaniu wtedy cecha?

 

Utrwalone z rok po wojnie.

Repatrianci, więc Zachodnie

Odzyskane Ziemie pewnie.

Ach, Święciechów?”. Pamięć blednie

 

przy usilnym wpatrywaniu.

„Kto tam stoi, za mą mamą?

Kim pan młody? A kim ona?

Zgadnę, kto to?” – pamięć woła.

 

W drugiej fotce bez mylenia:

„Ciocia Frania, mama Gienia,

wujek Bronek, tata Janek…

są w mundurach, a więc pany!

 

W kolejarskim i wojskowym…

Pewna praca, wzrok marsowy.

Mama Gienia kapelusik

ma fikuśny. Jeszcze plusik

 

za buciczki muszę dodać.

Pewnie taka była moda.

A jak im się buty świecą!

Pasta, poler… Dziś nie wiedzą.

 

Trzecia fotka – bez wątpienia

mama, Andrzej i Terenia.

Gdzie ja jestem?! Jeszcze w planie?

Mnie nie śpieszno. Czekam karnie.

 

Z Olą dłużej będzie zwlekać,

więc nas dwoje, jak ta rzeka

„panta rhei” – gdyż wszystko płynie,

kiedyś też na świat wychynie.

* * *

Przy porządkach… wiosną chcemy,

w trzewiach szuflad buszujemy,

w środku leżą i szpargały,

w kosz wrzucane bez obawy.

 

Tylko zdjęcia z przeszłych czasów

nabierają znowu blasku.

Nurt rodzinny nie zna „czekać!”.

Nadal płynie, jak ta rzeka.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania