Urynistyczne II

Kosmologia próbuje wyjaśnić związek dwojga celebrytek poprzez kwanty i kwarki. Lustrzane odbicie powietrza może przybrać postać wieloryba lub zimny sedes po drugiej stronie lustra stał się wulkanem i czekam na wybuch.

 

Pejzaż na tle którego wyciągam siusiora i rozglądam się bacznie, bo dalej mam schizę, że mi kleszcz wejdzie do pypka, bo komuś kiedyś wszedł podobno; to raczej miejscowość malownicza, ale nudna. Wieża kościoła, dachy połyskują, bo fotowoltaika, szkoła po lewej, a po prawej polany, łąki, coraz gęściej porośnięte krzakami, aż po las, których pachnie tak dziwnie, że nie umiem tego nazwać, ani pomylić z innym zapachem.

 

Myślę o tym, jak bardzo ludzie próbują pisać na temat ciszy i świata, harmonii, spokoju, metafizyki, ducha. Ale ja lubię wyjść sobie na wieś, pójść kawałek w pola, wylać się na środku ścieżki i pomyśleć, że... w sumie to nie myślę za wiele.

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Sokrates 2 mies. temu

    na wieść - czy "na wieś"?

  • Chrapanie plus vat 2 mies. temu

    Sokrates, fakt, dzięki

  • rymonauta miesiąc temu

    Zgadzam się z puentą zawartą w ostatnim zdaniu. Takiej rozklekotanej probabilistycznej kakofonii znaków ASCI dawno nie widziałem. Poziom entropii tego tekstu sięga zenitu! Ale to taka chyba maniera tego pokolenia. Jedyne co się broni to obawa przed "wyciąganiem siusiora", w miejscu gdzie mogą być kleszcze. Słuszna obawa...

  • Chrapanie plus vat miesiąc temu

    rymonauta, szczerze mówiąc, to co ja mogę odpowiedzieć, nawet mi się nic nie chce. Mam uczulenie na pozerów, z którym staram się walczyć, ale trochę język mam pogryziony przez to, no ale cóż, podobno pokora jest ważna, także codziennie się ważę, bo przez chorobę trochę spadłem z wagi, a teraz zima idzie, winter arc i ghost mode, i te sprawy, pasuje trochę na siłce w tym roku zrobić więcej masy, żeby na wiosnę znowu mogła wejść redukcja i rzeźba. No, ale będę widział, na razie tylko białeczko codziennie wlatuje, ale pewnie sobie wezmę znowu jakąś kreatynę. W sumie to trochę mi się marzy znowu mieć 84 na wadze, bo jednak wtedy to już trochę mięsa na chłopie widać, ale znowu - dwa lata temu w zimie zrobiłem 84, potem przez rok redukcja i zszedłem do 67 kg, w sumie fajnie, bo różnica w wyciskaniu na ławce niewielka, praktycznie ten sam ciężar dźwigam, z drugiej strony teraz człowiek bardzie docięty, żyły na rękach widać, sześciopak to mam dojebany, że mogę na instagrama normalnie wrzucać. No, ale przy większej masie to jednak ta fizyczna pewność siebie inaczej działa. Chociaż, nie wiem, może sobie wkręcam. No, ale w tym roku do 74 pewnie pocisnę, jak się uda przez pół roku, a potem redukcja. Mniejsze masowanie, to więcej mięśnia, mniej tłuszczu będę budować, może się nie uleję na wiosnę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania