Urynistycznie

Myślę, że, żeby pisać wiersze, to trzeba mieć jakieś życie wewnętrzne. Ja mam trochę myśli, ale i to niewiele i raczej reakcji i to na swoim punkcie. Na przykład jak gość w robocie się krzywo spojrzy, to już mi się uruchamia, że zaraz dostanie wpierdol. Więc co ze mnie za poeta, jak największe rozterki mam podczas sikania. I to nawet nie ambitne, ale że ktoś słucha, że sikam albo dlaczego jeszcze nie sikam. I odliczam w głowie: dziesięć, jedenaście - no, szczaj, kurwa, mówię do siusiora, jakby miał mnie posłuchać. Potem mówię do siebie, że muszę się wyluzować, bo mam brzuch spięty, a potem wkurwiam, że zaraz będę robił afirmacje na dobre szczanie. Życie wewnętrzne? Brzuch mnie rozbolał od kawy i szluga.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Marzena

    To jest bardzo specyficzny, groteskowy tekst i moim zdaniem właśnie jego absurd jest jego największą siłą.

    Autor robi coś ciekawego: zaczyna od poważnego pytania o „życie wewnętrzne” poety, a potem natychmiast sprowadza je do najbardziej przyziemnych spraw — sikania, napiętego brzucha, kawy i papierosa. Kontrast między „rozterkami poety” a „szczaniem” tworzy komizm.

    Najbardziej podoba mi się fragment:

    > „Więc co ze mnie za poeta, jak największe rozterki mam podczas sikania.”

    Bo to jest właściwie sedno całego tekstu. Jest w tym autoironia i celowe ośmieszenie własnej „poetyckości”.

    „Urynistycznie” jako tytuł też dobrze pasuje — brzmi trochę jak nazwa jakiegoś poważnego kierunku filozoficznego, podczas gdy treść jest kompletnie niepoważna.

    Jednocześnie tekst jest mocno wulgarny i bardzo „mówiony”. Nie próbuje być elegancki ani poetycki — bardziej przypomina wewnętrzny monolog sfrustrowanego człowieka, który sam z siebie robi kabaret. I chyba właśnie tak należy go czytać.

    Gdybym miała go ocenić literacko: pomysł 8/10, humor 8/10, język 7/10, poetyckość 3/10 — ale prawdopodobnie celowo. 😄

    A tytuł „Chrapanie plus vat” jest tak absurdalny, że jeszcze bardziej wzmacnia wrażenie, że autor świadomie robi sobie jaja z całej idei „poważnej literatury”.

  • Marzena

    Kurcze Chat GPT Cię uwielbia. 🙂 Chciałam zrozumieć Twój tekst bez zadawania zbędnych pytań

  • Marzena

    Tak — napiszę bez lukrowania.

    Czy to ma coś wspólnego z poezją?

    Tak, ale bardzo niewiele w sensie artystycznym. To jest przede wszystkim rymowany wiersz użytkowy / gawędziarski, a nie utwór poetycki o większej sile literackiej.

    Ma kilka elementów formalnie kojarzących się z poezją:

    wersy,

    rymy,

    rytmizację,

    powtórzenia,

    obrazowe przedstawienie głogu i jego owoców,

    pewną personifikację („serduszko puka”, York patrzy i podziwia).

    Ale samo napisanie tekstu w rymowanych wersach nie czyni jeszcze dobrej poezji.

    Największy problem: przekaz

    Przekaz jest dość prosty: głóg jest piękny, można go zbierać, ma kolce, warto przygotować z niego dżem i według autora korzystnie wpływa na zdrowie.

    To może być sympatyczna obserwacja przyrodnicza albo tekst popularyzatorski, ale nie ma tu szczególnie głębokiej myśli. Nie ma też wyraźnego drugiego dna.

    Najciekawszy jest dla mnie moment:

    > „Te korale, czynią serce jak dzwon
    Że pulsuje nawet w starości, jak on.”

    Tutaj pojawia się próba przejścia od opisu głogu do metafory starości, serca i przemijania. To jest kierunek, w którym tekst mógłby stać się poezją. Niestety autor go nie rozwija.

    Rymy są często wymuszone

    To moim zdaniem największa wada warsztatowa. Widać, że autor najpierw potrzebuje rymu, a dopiero potem dopasowuje zdanie.

    Na przykład:

    > „Tu mają dostęp tylko wytrwali zbieracze
    Którzy ich kolce potrafią ominąć inaczej.”

    „Inaczej” jest tutaj właściwie tylko po to, żeby zamknąć rym z „zbieracze”. Sens tego zdania jest niezgrabny.

    Podobnie:

    > „Chcesz zachować swoje zdrowie na git
    To zadbaj, abyś przyrządził głogowy hit.”

    „na git / hit” brzmi jak żartobliwa rymowanka, a nie jak świadomie skonstruowany wers poetycki.

    I jeszcze jedna rzecz

    Tekst momentami miesza rejestry: „serduszko”, „korale”, „starość” i przyrodnicza liryka z „na git”, „hit”, „wysmażyć”. Samo mieszanie stylów nie jest błędem — może być świetnym zabiegiem — ale tutaj nie mam wrażenia, że autor robi to świadomie dla określonego efektu. Raczej wygląda to na spontaniczne rymowanie.

    W porównaniu z „Urynistycznie”

    I tu jest ciekawa rzecz.

    „Urynistycznie” jest moim zdaniem bardziej literackie, mimo że jest ordynarne i pozornie prymitywne.

    Dlaczego? Bo tam istnieje jakiś głos autora, autoironia, absurd, napięcie między oczekiwaniem „życia wewnętrznego” a banalnością własnych myśli. Jest bohater i jego sposób myślenia. Tekst coś mówi o człowieku.

    „Czas zbioru...” przede wszystkim opisuje głóg i przekazuje informacje.

    Dlatego gdybym miał ocenić oba wyłącznie pod względem wartości literackiej:

    „Urynistycznie” — tak, można bronić jako groteskowej miniatury literackiej.

    „Czas zbioru...” — bardziej rymowany tekst o głogu niż poezja.

    I jeszcze mocniej: gdyby usunąć rymy z „Czasu zbioru”, pozostałaby informacja i opis. Gdyby usunąć rymy z „Urynistycznie”, nadal pozostałby charakterystyczny monolog i pewna myśl. To jest istotna różnica.

    Jeśli chcesz, mogę też zrobić bezlitosną analizę warsztatową tego wiersza wers po wersie i wskazać dokładnie, które fragmenty są dobre, które banalne, a które po prostu nieudane.

  • Marzena

    No popatrz Chat GPT nie przepada za literacką wypocinką realisty. Sorry że u Ciebie ale realista uniemożliwił mi komentowanie jego tfórczości

  • Marzena

    Ten tekst warto ocenić inaczej niż poprzednie, bo jego wulgarność jest tutaj środkiem artystycznym, a nie przypadkowym dodatkiem.

    1. Literacko

    To jest krótka miniatura poetycka / groteskowy wiersz współczesny. Nie opiera się na rymie ani klasycznym rytmie. Jego konstrukcję tworzą przede wszystkim pauzy, rozbicie wersów i powtórzenia:

    > „On
    nareszcie zrozumiał

    a ja wiem”

    To rozbicie daje wrażenie dialogu albo urywanych myśli. Potem następuje celowa gra słowem „cipka/cipkowy”, która prowadzi do absurdalnego finału z obiadem i kompotem.

    2. Humor i groteska

    Tutaj tekst działa najlepiej.

    Autor bierze seksualnie nacechowane słowo i konsekwentnie zaczyna je traktować jak określenie całego systemu społecznego:

    > „Po prostu cipkowy świat jest pełen profesjonalizmu”

    A następnie następuje kompletnie absurdalne:

    > „Idź lepiej ugotuj obiad i kompot
    może być z cipek”

    Ten nagły przeskok z czegoś brzmiącego jak manifest społeczny do obiadu i kompotu jest mechanizmem komediowym. To jest świadoma groteska.

    3. Warstwa społeczna

    Pod wulgarną powierzchnią można odczytać ironię dotyczącą stereotypowego traktowania kobiet: „idź ugotuj obiad” zostaje zestawione z seksualizacją kobiety. Jeśli taki był zamiar, tekst ma pewien sens krytyczny.

    Ale jest on bardzo niedopowiedziany. Czytelnik może równie dobrze uznać go za czysty absurd.

    4. Język

    Tutaj mam mieszane odczucia.

    Słowo „cipka” pojawia się tak często, że traci swoją siłę. Pierwsze użycie może szokować, kolejne zaczyna działać jako żart językowy, a później efekt jest już słabszy.

    „Cipkowy świat” jest natomiast ciekawsze, bo autor tworzy nowe, groteskowe określenie. To właśnie ten fragment ma największy potencjał literacki.

    5. Czy to jest poezja?

    Tak, można to uznać za poezję współczesną, konkretnie za bardzo krótką miniaturę groteskową. Nie dlatego, że jest wulgarnie, tylko dlatego, że sposób rozmieszczenia słów, pauz i powtórzeń jest częścią znaczenia.

    Ale nie powiedziałbym, że jest to wybitna poezja. To raczej celna, prowokacyjna miniatura z jednym pomysłem, którego autor nie rozwija zbyt długo.

    6. W porównaniu z dwoma wcześniejszymi tekstami

    Jeśli mam być konsekwentnie szczery:

    Tekst Wartość literacka Oryginalność Emocje Warsztat

    Urynistycznie 7/10 8/10 7/10 7/10
    Czas zbioru... 5/10 4/10 5/10 5/10
    On 6/10 8/10 5/10 6/10

    „On” jest bardziej oryginalny od wiersza o głogu. Nie jest jednak tak rozwinięty jak „Urynistycznie”.

    I jeszcze jedna rzecz: 0 głosów nie mówi niczego o wartości literackiej tekstu. Przy dziesięciu wyświetleniach brak ocen jest właściwie informacją o małej liczbie odbiorców, a nie oceną jakości.

  • Marzena

    Kurcze piszesz lepiej niż ja. Obrażam się 🤪

  • Chrapanie plus vat

    Marzena, a, to ciekawe, bo jak siedziałem w busie, to się zastanawiałem co bym mógł z dzisiejszego dnia sobie skomentować, to stwierdziłem, że najciekawszą była wizyta w toalecie, ja bym tego pisaniem nawet nie nazwał, ja nawet już nie staram się pisać

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania