Ustawienia fabryczne

Portal literacki „Wierszowisko” miał piękną historię.

Podobno kiedyś publikowano tam wiersze.

Nikt nie pamiętał dokładnie kiedy, ale najstarsi użytkownicy zarzekali się, że widzieli je na własne oczy.

Niektórzy twierdzili nawet, że zdarzało się, iż ktoś przeczytał utwór przed napisaniem komentarza.

Były to jednak czasy tak odległe, że trudno było oddzielić prawdę od legendy.

Obecnie portal tętnił życiem.

Codziennie pojawiały się setki komentarzy, dziesiątki dyskusji, awantury, pojednania, rozstania, powroty i kolejne uroczyste odejścia na zawsze.

Wiersze również się pojawiały.

Przeważnie przypadkiem.

1. Wielki reset

Pewnego poniedziałkowego poranka użytkowniczka o nicku Królowa Ciszy opublikowała dramatyczne oświadczenie:

KRÓLOWA CISZY:

„Przywracamy portal do ustawień fabrycznych”.

Pierwszy odpowiedział niejaki Diabełek.

DIABEŁEK:

„Czyli wracamy do białej kartki i długopisu”.

BIAŁA DAMA:

„A dlaczego długopisu? Ołówek też jest dobry”.

MROCZNY ANIOŁ:

„Ołówek jest symbolem nietrwałości ludzkiej egzystencji”.

KOT W BUTACH:

„Robię łazanki”.

BIAŁA DAMA:

„Łazanki? Bleee”.

MROCZNY ANIOŁ:

„Łazanki są metaforą przemijania”.

KRÓLOWA CISZY:

„Odchodzę z portalu”.

DIABEŁEK:

„Ja też”.

KOT W BUTACH:

„Dodać kapustę?”.

KRÓLOWA CISZY:

„Żegnam wszystkich na zawsze”.

Minęły trzy minuty.

KRÓLOWA CISZY:

„Jeszcze jedno”.

Po kolejnych pięciu minutach:

KRÓLOWA CISZY:

„To naprawdę ostatni komentarz”.

O godzinie jedenastej Królowa Ciszy opublikowała wiersz zatytułowany „Milczenie”.

Pod wierszem znalazły się czterdzieści trzy jej komentarze.

2. Tajemniczy użytkownicy

Nikt nie wiedział, ilu użytkowników naprawdę posiada Wierszowisko.

Oficjalnie było ich 12 487.

Każdego dnia rejestrowali się nowi.

Jedni odchodzili, inni wracali, jeszcze inni wracali jako ktoś zupełnie inny.

Pewnego dnia pojawił się użytkownik o pseudonimie Prawdziwy Poeta.

Napisał całkiem przyzwoity wiersz o jesieni.

Natychmiast otrzymał komentarz.

NIEZNANY KRYTYK:

„AI”.

PRAWDZIWY POETA:

„Słucham?”.

NIEZNANY KRYTYK:

„Sztuczna inteligencja”.

PRAWDZIWY POETA:

„Napisałem go trzydzieści lat temu”.

NIEZNANY KRYTYK:

„To tylko dowodzi, jak przebiegłe jest AI”.

Do rozmowy włączyła się Inteligentna Kobieta.

INTELIGENTNA KOBIETA:

„Zgadzam się z Nieznanym Krytykiem”.

NIEZNANY KRYTYK:

„Dziękuję. Wreszcie ktoś inteligentny”.

INTELIGENTNA KOBIETA:

„Ty również jesteś niezwykle inteligentny”.

MĄDRY STARZEC:

„Oboje jesteście wyjątkowi”.

NIEZNANY KRYTYK:

„Dziękujemy”.

Prawdziwy Poeta przeczytał rozmowę i poczuł się dziwnie.

Nie wiedział dlaczego, ale wszystkie trzy wypowiedzi miały identyczny błąd ortograficzny.

Słowo „naprawdę” wszyscy pisali rozdzielnie.

Na prawdę.

3. Pierwsze podejrzenia

Administrator portalu, pan Antoni, był człowiekiem cierpliwym.

Od osiemnastu lat obserwował Wierszowisko.

Przeżył siedemnaście wielkich buntów, dziewięć rewolucji poetyckich, czterdzieści trzy próby obalenia administracji i dwieście osiemdziesiąt sześć uroczystych odejść użytkowników, z których większość wróciła przed kolacją.

Pewnego dnia otrzymał wiadomość od firmy obsługującej serwery.

„Szanowny Panie,

W związku z planowaną modernizacją systemu przeprowadziliśmy analizę aktywności użytkowników.

Wykryliśmy pewną anomalię”.

Antoni westchnął.

Anomalie były codziennością Wierszowiska.

Czytał dalej.

„Portal posiada 12 487 zarejestrowanych kont.

Jednak od dłuższego czasu cała bieżąca aktywność pochodzi z dwóch komputerów”.

Administrator poprawił okulary.

Przeczytał jeszcze raz.

Dwóch komputerów.

Nie dwóch tysięcy.

Dwóch.

4. Republika sobowtórów

Pierwszy komputer należał do mężczyzny imieniem Zenon.

Zenon był poetą.

Przynajmniej tak twierdził.

Miał czterdzieści siedem pseudonimów.

Jako Diabełek pisał wiersze erotyczne.

Jako Święta Cecylia potępiał erotykę.

Jako Nieznany Krytyk wyśmiewał Diabełka.

Jako Inteligentna Kobieta bronił Świętej Cecylii.

Jako Mądry Starzec godził wszystkich.

Wieczorami, jako Królowa Ciszy, ogłaszał odejście z portalu.

Następnego ranka wracał jako Feniks Odrodzony i witał sam siebie.

Drugi komputer należał do kobiety imieniem Genowefa.

Genowefa miała dziewięćdziesiąt trzy konta.

Pisała wyłącznie wielkimi literami, kiedy była zdenerwowana.

A zdenerwowana była nieustannie.

Jako Biała Dama krytykowała Królową Ciszy.

Jako Królowa Nocy broniła Białej Damy.

Jako Mroczny Anioł próbowała godzić obie.

Jako Kot w Butach robiła łazanki.

Najbardziej lubiła jednak konto Prawdziwa Kobieta.

Pod tym pseudonimem prowadziła wielomiesięczny romans z użytkownikiem Samotny Wilk.

Problem polegał na tym, że Samotnym Wilkiem również była Genowefa.

Odkryła to przypadkiem, kiedy pewnego wieczoru wysłała sobie zaproszenie na randkę.

Przyjęła je.

Niestety, na spotkanie nie przyszła żadna ze stron.

Obie poczuły się oszukane.

Przez następne trzy tygodnie Genowefa prowadziła ze sobą niezwykle emocjonalną korespondencję.

5. Wojna domowa

Zenon i Genowefa nie wiedzieli o sobie nawzajem.

Każde z nich było przekonane, że uczestniczy w życiu ogromnej społeczności literackiej.

Zenon zakochał się w poetce o nicku Księżycowa Róża.

Nie wiedział, że była nią Genowefa.

Genowefa zakochała się w tajemniczym poecie Nocny Wędrowiec.

Nie wiedziała, że był nim Zenon.

Przez pewien czas wszystko układało się znakomicie.

Pisali do siebie wiersze.

Wysyłali serduszka.

Dedykując sobie utwory, wzruszali pozostałych użytkowników.

Którymi również byli oni.

Pewnego dnia Nocny Wędrowiec napisał:

„Kocham Cię”.

Księżycowa Róża odpowiedziała:

„Ja Ciebie też”.

Pod ich rozmową pojawiło się sto osiemnaście gratulacji.

Zenon napisał sześćdziesiąt.

Genowefa pięćdziesiąt osiem.

Następnie wybuchła wojna.

Nieznany Krytyk oskarżył Księżycową Różę o korzystanie ze sztucznej inteligencji.

Księżycowa Róża obraziła się.

W jej obronie stanęło trzydzieści siedem kont Genowefy.

Nieznanego Krytyka poparły czterdzieści dwa konta Zenona.

Mądry Starzec zaapelował o spokój.

Święta Cecylia oskarżyła Mądrego Starca o hipokryzję.

Diabełek nazwał Świętą Cecylię dewotką.

Królowa Ciszy opuściła portal.

Kot w Butach robił łazanki.

W ciągu jednego wieczoru opublikowano 846 komentarzy.

Żaden nie dotyczył poezji.

6. Awaria

Wszystko zaczęło się sypać pewnej listopadowej nocy.

Zenon siedział przed komputerem i rozmawiał z Mądrym Starcem.

ZENON:

„Mistrzu, co powinienem zrobić?”.

MĄDRY STARZEC:

„Powinieneś odnaleźć siebie”.

Zenon zamyślił się.

Następnie zalogował się jako Mądry Starzec i odpowiedział:

„Ale jak?”.

Przez chwilę patrzył na ekran.

Nie pamiętał, kto zadał pytanie.

Przełączył konto.

NIEZNANY KRYTYK:

„To wszystko wina Zenona”.

ŚWIĘTA CECYLIA:

„Zgadzam się”.

KRÓLOWA CISZY:

„Odchodzę”.

Zenon poczuł nagły niepokój.

Kim był Zenon?

Nieznany Krytyk?

Mądry Starzec?

A może Królowa Ciszy?

Otworzył notatnik, w którym od lat zapisywał hasła do swoich kont.

Znalazł tam 147 pseudonimów.

Nie czterdzieści siedem.

Sto czterdzieści siedem.

Nie pamiętał, kiedy stworzył pozostałe.

Co gorsza, pod każdym pseudonimem znajdował się krótki opis osobowości.

„Królowa Ciszy — kobieta, lat 62, samotna, impulsywna”.

„Mądry Starzec — mężczyzna, lat 81, wykształcenie filozoficzne”.

„Nieznany Krytyk — lat 39, nie lubi poezji”.

„Zenon — lat 54, cierpi na bezsenność”.

Zenon zamarł.

Przecież miał czterdzieści siedem lat.

A może pięćdziesiąt cztery?

Spojrzał na swoje odbicie w czarnym ekranie drugiego monitora.

Po raz pierwszy od wielu lat nie był pewien, kogo widzi.

7. Spotkanie

Genowefa przeżywała podobny kryzys.

Pewnego ranka obudziła się i przez pół godziny zastanawiała, czy jest Genowefą, Białą Damą, czy może Samotnym Wilkiem.

Na śniadanie zrobiła łazanki.

Potem przypomniała sobie, że łazanki robił Kot w Butach.

A Kot w Butach był przecież zupełnie inną osobą.

Przynajmniej tak jej się wydawało.

Zadzwoniła do administratora.

— Panie Antoni, wydaje mi się, że ktoś ukradł moją tożsamość.

— Którą? — zapytał administrator.

— Słucham?

— Którą tożsamość pani ukradziono?

Genowefa rozpłakała się.

***

Kilka tygodni później Zenon i Genowefa spotkali się w szpitalu psychiatrycznym.

Siedzieli naprzeciwko siebie w świetlicy.

Zenon trzymał kubek herbaty.

Genowefa czytała książkę.

— Przepraszam — odezwał się Zenon. — Czy pani pisze wiersze?

Genowefa podniosła wzrok.

— A pan?

— Kiedyś pisałem.

— Ja też.

— Na jakim portalu?

— Wierszowisko.

Zenon upuścił kubek.

— Niemożliwe!

— Dlaczego?

— Ja również!

Patrzyli na siebie w milczeniu.

— A jaki miała pani nick? — zapytał wreszcie Zenon.

— Który?

Zenon pobladł.

8. Ostatni użytkownik

Przez następne dni próbowali uporządkować swoje wspomnienia.

Zenon sporządził listę wszystkich swoich pseudonimów.

Genowefa zrobiła to samo.

Porównali notatki.

Okazało się, że prowadzili ze sobą setki rozmów.

Kłócili się.

Kochali.

Nienawidzili.

Przepraszali.

Pisali sobie wiersze.

Oskarżali się o plagiaty.

Wspierali się w trudnych chwilach.

A kiedy jedno odchodziło z portalu, drugie pisało wzruszające pożegnanie.

— Czyli to wszystko byliśmy my? — wyszeptała Genowefa.

— Tak.

— A pozostali?

— Nie ma pozostałych.

Zapadła długa cisza.

— To straszne — powiedziała kobieta.

Zenon pokiwał głową.

— Straszne.

Po chwili dodał:

— Ale przyznasz, że dobrze się bawiliśmy.

Genowefa uśmiechnęła się smutno.

— Do czasu.

***

Pewnego dnia odwiedził ich lekarz prowadzący.

— Mam dla państwa dobrą wiadomość — oznajmił. — Udało nam się odzyskać historię portalu.

Zenon i Genowefa spojrzeli na niego z nadzieją.

— I co?

— Wszystko się zgadza. Dwa komputery. Setki kont. Tysiące komentarzy. Przez ostatnie lata rozmawialiście głównie ze sobą.

— A więc naprawdę istniejemy! — zawołał Zenon.

Lekarz milczał.

— Panie doktorze?

— Jest jeszcze jedna rzecz.

Wyjął z teczki dokument.

— Przeprowadziliśmy dodatkową analizę.

— Jaką?

— Chodzi o państwa tożsamość.

Genowefa ścisnęła dłoń Zenona.

— I?

Lekarz odchrząknął.

— Otóż w naszej dokumentacji występuje tylko jeden pacjent.

Zenon poczuł zimny dreszcz.

— Co pan powiedział?

— Jeden pacjent.

— A Genowefa?

Lekarz spojrzał na puste krzesło obok Zenona.

— Jaka Genowefa?

9. Ustawienia fabryczne

Tej nocy Zenon długo nie mógł zasnąć.

Przewracał się z boku na bok.

Próbował przypomnieć sobie twarz Genowefy.

Jej głos.

Dotyk dłoni.

Łazanki.

Wszystko powoli rozpływało się w pamięci.

Nad ranem poprosił pielęgniarkę o dostęp do komputera.

— Tylko na chwilę — powiedział. — Muszę coś sprawdzić.

Pielęgniarka zgodziła się niechętnie.

Zenon otworzył przeglądarkę.

Wpisał adres Wierszowiska.

Portal nadal istniał.

Na stronie głównej widniał nowy temat.

„PRZYWRACAMY PORTAL DO USTAWIEŃ FABRYCZNYCH”.

Pod spodem znajdował się jeden komentarz.

KRÓLOWA CISZY:

„Czy jest tu jeszcze ktoś?”.

Zenon przez chwilę patrzył na ekran.

Potem zalogował się jako Mądry Starzec.

Napisał:

„Jestem”.

Po chwili pojawiła się odpowiedź.

BIAŁA DAMA:

„Ja też”.

Zenon poczuł ulgę.

Nie był sam.

Już miał napisać kolejną wiadomość, kiedy zauważył, że w prawym górnym rogu przeglądarki nadal widnieje informacja:

ZALOGOWANO JAKO: BIAŁA DAMA.

Nie pamiętał, żeby zmieniał konto.

Zamknął przeglądarkę.

Otworzył ponownie.

Na ekranie pojawił się komunikat administratora:

„Witamy ponownie, Antoni”.

Zenon znieruchomiał.

Antoni?

Przecież Antoni był administratorem.

Człowiekiem, którego nikt nigdy nie widział.

Spojrzał na swoje odbicie w monitorze.

Potem na drzwi gabinetu.

Na tabliczce wiszącej obok nich przeczytał:

DR ANTONI Z. — PSYCHIATRA

Przez dłuższą chwilę siedział bez ruchu.

Wreszcie uśmiechnął się do siebie.

— No pięknie — powiedział. — Nawet psychiatra jest mój.

Wtedy komputer wydał znajomy dźwięk.

Nowy komentarz.

KOT W BUTACH:

„Robię łazanki”.

Zenon spojrzał na zegarek.

Była trzecia siedemnaście nad ranem.

Odpisał:

„Tylko nie zapomnij o kapuście”.

Po chwili przyszła odpowiedź.

NIEZNANY UŻYTKOWNIK:

„Z kim rozmawiasz?”.

Zenon westchnął.

„Sam ze sobą”.

Na ekranie pojawiły się trzy kropki.

Ktoś pisał odpowiedź.

Minęła minuta.

Potem druga.

Wreszcie ukazał się komentarz:

NIEZNANY UŻYTKOWNIK:

„A skąd wiesz, że jesteś sobą?”.

Zenon zamknął oczy.

Po chwili nacisnął przycisk.

PRZYWRÓĆ USTAWIENIA FABRYCZNE.

Ekran zgasł.

Zapadła cisza.

A potem, gdzieś w ciemności, rozległ się cichy głos:

— Witamy na Wierszowisku. Wybierz swój pierwszy pseudonim.

Zenon zastanawiał się przez moment.

Wreszcie wpisał:

NORMALNY CZŁOWIEK.

System przetwarzał dane przez kilka sekund.

Następnie wyświetlił komunikat:

„Przepraszamy. Ta nazwa użytkownika jest już zajęta”.

Pod spodem widniała informacja:

Użytkownicy online: 1.

Zenon uśmiechnął się.

— No to przynajmniej jest nas dwóch.

KONIEC

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (14)

  • Andrzej B. godzinę temu

    Piszesz ze swadą i humorem. Podziwiam.

  • Marabut godzinę temu

    Dzięki za łaskawość.

  • Grisza

    Marabut, trzeba mieć szczęście, żeby nowy użytkownik (zero publikacji, pierwszy komentarz) ze swoją dziewiczą aktywnością trafił właśnie pod Twój tekst...

  • Marabut

    Grisza, tak, dopiero teraz zauważyłem AndrzejaB. Ale zupełnie mnie nie interesuje, czy to klon, a jeśli tak, to czyj.

    A Ty, Grisza? Grafomanka, Zgredek, Najmniejsza… ? 🤣

    Wiesz, przy tym, co dzieje się na tym portalu, nawet najbardziej absurdalne podejrzenia zaczynają brzmieć całkiem prawdopodobnie.

    I jeszcze jedno, à propos AndrzejaB — Grisza, nie jestem idiotą. Wręcz przeciwnie. 😉🌹

  • NinjaC

    eh, to ja zrobię łazanki

  • Marabut

    Dawaj tylko z kapustą😂😂😂

  • NinjaC

    Marabut, to nie było takie śmieszne, żeby dać trzy buźki

  • Marabut

    Ninja, nie wiedziałem, że prowadzisz księgowość moich uśmiechów. 🤣 Obiecuję, że następnym razem przed użyciem trzeciej buźki poproszę Cię o autoryzację. 😉🌹

  • NinjaC

    Marabut, ooo to już nie twoje

  • NinjaC

    szybciej lecisz, wymiana zdań, dynamicznie

  • NinjaC

    nudy

  • NinjaC

    ide...

  • Marabut

    Ninja, nie to zrzuciła mi Najwyższa AI, prosto od Władcy Chmury, bo okazja była tak niezwykła, a poziom dyskusji tak wysoki, że zwykła inteligencja nie dałaby rady. 🤣

  • Marabut

    Nie mogę szybciej bo też robie łazanki.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania