usypany w anty‑świadomości

Czy to słońce wbija Ci płomień w skroń?

Boś zastygły, jak posąg niedrgnięty,

W osłupieniu liczący straty dni,

Bez podstawy ukazania sprzeciwu.

 

Czyż nie trafia w tkankę twą egzystencji byt,

Gdy słowa rozbrzmiewane upadają

Jak liść z nieba, zdeptany w pył?

Zniknąłeś w bezkresu kręgu, jak wir.

 

Twe lica nie odczuwają świadomie?

Boś we wietrze nie lecisz,

Jak drzewo oczekujesz końca,

Gdyż konasz w zatraceniu słów.

 

Gdy pojmiesz, że jesteś niedrgnięty

I zdejmiesz popiół z głów,

Zrozumiesz: ile przepadło we mgle,

Gdy zegar koła toczył, a wskazówki

Kierowały w twą twarz.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates 7 godz. temu
    Czyż nie trafia w tkankę twą egzystencji byt, Gdy słowa rozbrzmiewane upadają Jak liść z nieba, zdeptany w pył? D--dobre.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania