usypany w anty‑świadomości
Czy to słońce wbija Ci płomień w skroń?
Boś zastygły, jak posąg niedrgnięty,
W osłupieniu liczący straty dni,
Bez podstawy ukazania sprzeciwu.
Czyż nie trafia w tkankę twą egzystencji byt,
Gdy słowa rozbrzmiewane upadają
Jak liść z nieba, zdeptany w pył?
Zniknąłeś w bezkresu kręgu, jak wir.
Twe lica nie odczuwają świadomie?
Boś we wietrze nie lecisz,
Jak drzewo oczekujesz końca,
Gdyż konasz w zatraceniu słów.
Gdy pojmiesz, że jesteś niedrgnięty
I zdejmiesz popiół z głów,
Zrozumiesz: ile przepadło we mgle,
Gdy zegar koła toczył, a wskazówki
Kierowały w twą twarz.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania