Uszczknięcia

zdrowy masochizm: składam się we czworo

i w ofierze, dzielę na rzeczy i stany paradoksalne:

na pożar (sic!) ognia, do jakiego doszło w małej wiosce

w powiecie włodawskim (spokojnie, już został

ugaszony, płonie normalnie, w zasadzie nic się

nie stało, jedynie trochę dymu się nadpaliło),

 

na bycie tym śmiesznym, rozmyślnie przekręcającym

powiedzenia i przysłowia skrzatem, którego teksty

są wołające o pomost do nieba,

 

w równym stopniu – na rzeczy romantyczne

i szlachetne: kołysanki rockowe, literaturę w czerni.

 

dzielę się też na piąte i szóste, choć początkowo

nie chciałem się przyznać, aby nie spruć nastroju

(znowu to robię, międlę związki frazeologiczne!):

 

na uroczą pokusę ("chodź, pobawmy się w las")

i jej (jeszcze milsze!) zaprzeczenie: chcę z tobą być.

na serio i z tak wielką powagą, że aż mi się Blok ekipa

zmieni w serial obyczajowy, którego ostatniego odcinka

nie będzie nigdy (połamię palce scenarzyście, obiecuję!).

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania