Utopisz, we własnej krwi

Nie odzwierciedlałam twego snu?

Na marne wpajałeś inaczej,

Gdy pośród kwiatów bzu

Kryłeś się tam, gdzie nie zobaczę.

 

W chwili, gdy serce oddechy liczyło,

Słoik ulotnił fałsz na widoczność.

Choć smutki wyszły, przykro nie było,

Gdyż twoje lica liczyły świadomość.

 

Karmić, nieprawdaż, fatmazoniarzu?

Twe ulotne słowa, znaczące co ziarno.

Gdy w żyłach płynęły krwiste rzeki,

Z każdą minutą liczyłam się z prawdą.

 

Teraz mi dojrzeć niespełna rozumu,

Gdyż serce nie pękło — się umocniło.

Z cierpliwym gestem czekam świadomie,

Aż nastanie lawina ciepła i miłość.

 

Tyś utopisz się we własnym bagnie,

Tworzonym z łez serc, które ranisz.

Dojrzyj — będzie zbyt późno na rozliczenie.

Sam we własnej rzece się zakrwawisz.

...

Średnia ocena: 2.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • piliery 2 godz. temu
    fatmazoniarz? - nie wiem co to takiego Na neo nie wygląda. Może FAR?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania