Uwięziona nadzieja
W gąszczu zaplątanych, mrocznych myśli tliła się nadzieja – jasna, czysta i piękna.
Tłoczył ją mrok.
Och, ślepa wiaro w kłamliwe słowa !
Zamiast ratować przed mrokiem, zamieniłaś serce w lód.
Żaliła się nadzieja, czując w lochu stęchły smród.
Wilgoć i brud oblepiały ją całą, gdy gasł ostatni cud.
W kajdanach zdrady, na dnie milczenia, gdzie każdy szept to tylko ból,
zamiast korony z jasnego światła,zostało jej czekać na cud.
I nagle, jakby wysłuchał ktoś jej cierpienia,
Ujrzała blady promyk, co ciepłem lśnił z cienia.
Roztopił w sercu lód, rozgonił mroczną trwogę,
By mogła wyjść na zewnątrz i zacząć nową drogę.
Choć ślepa wiara zdradzi i w lochu cię przetrawi,
To czysta iskra w sercu na wieki nie zostawi.
Bo mrok, choćby najgłębszy, utraci swoją siłę,
Gdy promyk żywej nadziei rozbije mury zgniłe.
Komentarze (1)
Piękne.!
Dokładnie tak .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania