uwolniony
z krzewu opada
owoc dojrzały
w rozwinięty
czarnoziemny
całun
jak młodego ptaka
pierwsze rozpostarcie skrzydeł
przecina nić czasu
płynąc powietrzem
w otchłań pamięci
opadają rdzawe
płaty myśli
wypłynął
u ciężkich
wrót wieczności
martwych ciał
kadłubami
nade mną
zielony baldachim liści
za mną
zardzewiały płot
przeszłości
kamienie słów
watłych traw losy
korzenie przeżyć -
zostawiam za sobą
i
jak w chwili narodzin
z dłońmi uniesionymi
przekraczam
próg wieczności
wolny
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania