uwolniony

z krzewu opada

owoc dojrzały

w rozwinięty

czarnoziemny

całun

jak młodego ptaka

pierwsze rozpostarcie skrzydeł

przecina nić czasu

płynąc powietrzem

 

w otchłań pamięci

opadają rdzawe

płaty myśli

wypłynął

u ciężkich

wrót wieczności

martwych ciał

kadłubami

 

nade mną

zielony baldachim liści

za mną

zardzewiały płot

przeszłości

 

kamienie słów

watłych traw losy

korzenie przeżyć -

zostawiam za sobą

i

jak w chwili narodzin

z dłońmi uniesionymi

przekraczam

próg wieczności

wolny

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Enchanteuse 11.04.2017
    Jeden z tych, które smakują lepiej za każdym razem. Pyszny opis rozstania z życiem i opis tego, jak nierozerwalny ze śmiercią jest jego baldachim. Posypały się gwiazdki :)
  • ówczesny 12.04.2017
    Masz rację. Zarówno w interpretacji wiersza, jak i w tym, że posypały się gwizdki. W dół:)
  • Enchanteuse 12.04.2017
    ówczesny nie przejmuj się anonimowym i hejterami ( w tym przypadku to w zasadzie jednym) . Chyba nie muszę Ci mówić, że wiersz wart jest o wiele więcej niż jedna gwiazdka :)
  • Ówczesny 12.04.2017
    Enchanteuse, luz; )

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania