Uwolniony
Na początku nie mogłem tego zaakceptować
Ze ona teraz innego będzie całować
Nie mogłem tego zrozumieć
Nie mogłem spać
Nie mogłem jeść
Nie chciałem żyć
A później nie było nic
Tylko szczere słone łzy
I tak wiele nocy
I tak wiele dni
I w końcu nastał nowy świt
I narodził się powód by znowu żyć
Zgasła szarość i rozkwitły kolory
Zostałem w końcu uwolniony
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania