-V-

Zanurzyłem oddech. W podmorskiej padlinie. W Tajlandii, późnym wieczorem, gdy człowiek pytał człowieka, czy jutro przyjdą zdemontować jego stoisko, a nie uzyskał odpowiedzi, drzemałem spokojnie z głową opartą o gorąc krawężnika. Nie było mi przykro pakować krewetki, czy liczyć na szybko dolary i liczyć na dolary. Patrzeć się godzinami w kantor lub szukać znajomej sylwetki, która parę dni temu przemknęła, a jedyne, co zostało, to ruch ramion i obawa, że będzie lady boyem.

 

Mówiłem sobie, że kiedyś wrócę i spojrzę trochę bardziej pewny siebie. Ale nie wracam. Wieczorami wysysam zapach krewet z jej piersi.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Grisza

    Zanurzyłem oddech. W podmorskiej padlinie. W Tajlandii, późnym wieczorem,
    gdy człowiek pytał człowieka,
    czy jutro przyjdą zdemontować jego stoisko, a nie uzyskał odpowiedzi,
    drzemałem spokojnie z głową opartą o gorąc krawężnika.

    Nie było mi przykro pakować krewetki,
    czy liczyć na szybko dolary i liczyć na dolary.
    Patrzeć się godzinami w kantor lub szukać znajomej sylwetki,
    która parę dni temu przemknęła, a jedyne, co zostało, to ruch ramion i obawa, że będzie lady boyem.

    Mówiłem sobie, że kiedyś wrócę i spojrzę trochę bardziej pewny siebie.
    Ale nie wracam. Wieczorami wysysam zapach krewet z jej piersi.

    To tak a propos różnic w zapisie, o którym tyle dzisiaj się dyskutowało...

    A tak przy okazji: co to jest "podmorska padlina"?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania