Vabbing

masz rację, to obrzydliwe. prawdziwe feromony

to niewidzialne ogniki-naczynia włosowate,

które wychodzą nam z ramion,

klatek piersiowych, pleców

 

i dotykamy się okołozmysłowo, obejmujemy

na odległość. każde z nas przypomina

marvelowskiego Doctora Octopusa.

tylko bez blaszanych elementów,

idącej za tym sztuczności.

 

ma miejsce zespalanie się, o którym

nikt inny nie wie. nawet szkaradny pirat

mający hak zamiast oka, przepaskę w miejscu dłoni

(coś poszło nie tak podczas kopiowania go

ze snu w sen, wyszedł nieco poplątany fizycznie)

 

krzyczący skrzekliwym tonem, że nigdy

nie będzie nam dane się złączyć,

a jeśli nawet, to na płytko.

 

a w nas: iskry-pastylki na zmącenie umysłu,

fantazje oddzielane w głowach, siekierą,

od brzydkiej i niepotrzebnej jawy.

 

zarazem: dzika potrzeba realności,

współdzielenia się.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania