Vabbing
masz rację, to obrzydliwe. prawdziwe feromony
to niewidzialne ogniki-naczynia włosowate,
które wychodzą nam z ramion,
klatek piersiowych, pleców
i dotykamy się okołozmysłowo, obejmujemy
na odległość. każde z nas przypomina
marvelowskiego Doctora Octopusa.
tylko bez blaszanych elementów,
idącej za tym sztuczności.
ma miejsce zespalanie się, o którym
nikt inny nie wie. nawet szkaradny pirat
mający hak zamiast oka, przepaskę w miejscu dłoni
(coś poszło nie tak podczas kopiowania go
ze snu w sen, wyszedł nieco poplątany fizycznie)
krzyczący skrzekliwym tonem, że nigdy
nie będzie nam dane się złączyć,
a jeśli nawet, to na płytko.
a w nas: iskry-pastylki na zmącenie umysłu,
fantazje oddzielane w głowach, siekierą,
od brzydkiej i niepotrzebnej jawy.
zarazem: dzika potrzeba realności,
współdzielenia się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania