Virturealni
Jak najprościej zdemoralizować człowieka?
Obiecać mu nagrodę za wysiłek, z pełną świadomością że obietnica nie zostanie zrealizowana.
Czyli zwyczajnie okłamać, w celu wykorzystania.
Trzymać go w małych zagrodach, przekonując że to jego cały świat i że powinien być wdzięczną owcą, że oto mądry pasterz dba o jej dobrobyt.
Dobra, posłuszna owca nie powinna zbyt wiele myśleć, zastanawiać się, kwestionować. Ma żreć to co dają i beczeć tak samo jak reszta stada. Dać się poprowadzić ku planowanej idylli.
Realizować wytyczne, godzić się na wszystko. Być posłuszną. I jeść, jeść, puchnąć od nadmiaru informacji wielokrotnie przemielonych, zwróconych, odbitych od wciąż zawężających się ogrodzeń.
Cieszyć się ze zdobyczy najnowszej technologii, wyznawać postęp który daje bezpieczeństwo. Elektryczny pastuch jest przecież na wilki. Te złe, złe wilki czyhające tylko na pomylonych odszczepieńców, śmiejących wątpić w słowo pasterza. Który przecież chce dobrze.
Sami go wybraliście, czyż nie?
Nie?
Jak się nie podoba to won! Idź tam, do czerwonych jak nie lubisz niebieskich, a jak cię rozczarują niebiescy to możesz wrócić do czerwonych. A jak jesteś jakiś homo-niepewny to są jeszcze zieloni.
Że co? Że to żadna różnica? Idź do lekarza się przebadaj na wzrok, ty daltonisto! Co? Lekarza?
A słyszałeś tę aferę ostatnią?
Nie, staram się nie słyszeć. Skubię sobie trawę spokojnie na tyle ile mogę. Patrzę w błękit nieba, cieszę się bliskością mi podobnych. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej.
Czasami tylko tracę wątek, podczas gdy świat dookoła mnie zmienia narracje, pokazuje mi co jest dobre a co jest złe. Ale ufam że mądrzejsi ode mnie wskażą mi drogę.
Dlatego mogę żyć beztrosko, przeskakując z kwiatka na kwiatek. Pokornie żyjąc w zgodzie z tym co mi przeznaczone.
Siły wyższe, wie pan. Bóg, aniołowie. Diabeł też. Karma i te sprawy. Reinkarnacja, taka sytuacja.
Co? Że to niby bzdury wszystko? Słuchaj no, ty mały...!
Na czym polega rozmowa? Na wymianie zdań? Na komunikacji werbalnej, mającej na celu zrozumienie rozmówcy. Spojrzeniem z jego perspektywy, być może.
Czy może zdominowaniem jej, jego. Narzuceniem jedynej poprawnej i słusznej wizji postrzegania, przekształceniem tego kogoś w siebie samego, powieleniem treści, memicznym, genetycznym gwałtem na rozumie, re-aranżacją według przyjętego wzorca. Walka. WALKA.
Na słowa, więcej słów. Jadowite słowa, słowa pełne agresji, podstępne słowa, zatrute. Ostre jak brzytwa, jak żyletki pokryte miodem. Tak, więcej, mocniej. Nasrajmy sobie do ust w akcie artystycznym. Że co? Że brzydko to brzmi, nie-elegancko? To szczerość, to autentyzm, to nowoczesność. Nie znasz się.
A te ręce, moje ręce zaciskające się na twoim gardle to wyraz serdeczności. Gest przyjaźni.
Wiem, nic nie mów. Ja też się wzruszyłem. Aż nic nie mogę powiedzieć z nadmiaru uczuć.
Czemu nic nie mówisz? Coś cichy jesteś, nie odzywasz się. Może to depresja.
Co? Nie żyjesz? A byłeś z tym u lekarza?
Co? Lekarza? A słyszałeś tę aferę ostatnią...?
Komentarze (1)
Na tzw. czasie i w dobrym stylu.
NO!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania