W autobusie
Do siedzącego w autobusie Jacka podszedł nieznajomy mężczyzna i zapytał, czy może się przysiąść.
- Nie ma problemu - odparł Jack, widząc, że pozostałe wolne miejsca były pozajmowane przez różne torby, plecaki i siatki.
- A co pan tak wcześnie dzisiaj wraca? - zapytał nieznajomy po chwili milczenia.
- Tak wyszło.
- Co wyszło?
- No wszystko ogólnie.
- Skoro wszystko wyszło to nic nie zostało?
- Po prostu tak sie złożyło, że wyszedłem wcześniej z pracy.
- A co się złożyło? Najpierw było rozłożone?
- Proszę mnie nie łapać za słówka.
- Ależ za słówko nie można złapać, bo to niematerialny byt.
- Nawet się nie znamy, ale raczej przyjaciółmi nie zostaniemy.
- A dlaczego?
- Zamknij się pan w końcu.
- Gdzie mam się zamknąć? W klatce.
Jack przypomniał sobie, jak ostatnim razem przysiadł sie do niego naprzemiennie bekający i pierdzący mężczyzna, a potem starsza babcia, która rozmawiała z własną sztuczną szczęką. Miał dosyć. Przecisnął się obok natrętnego współpasażera i podszedł do kierowcy.
- Sami dziwacy jeżdżą ostatnio waszymi liniami autobusowymi. Proszę mnie wysadzić na najbliższym przystanku.
- To dobrze się składa, bo akurat miałem ochotę dzisiaj kogoś wysadzić.
BADOOM!!!
Komentarze (10)
Haha XDDDDD
Czyżby aluzja do mojej twórczości?
Do kabaretu! Wyślij to do Cezarego Pazury, jeśli wykorzysta w stand up będziesz dumny;)
Baj
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania