W białych kołnierzykach
Szczerze powiedziawszy nie podoba mi się to opowiadanie, ale skoro już je napisałem, to wrzucę. A nuż komuś się spodoba. Miłego czytania!
,,Przestępcy w białych kołnierzykach" - The Times 24 XII 2010
Myślicie, że jesteście świadomi czegokolwiek? Że znacie mechanizmy rządzące tym światem? Że jak zobaczyliście ,,Wszystkich ludzi prezydenta” to wiecie wszystko o przekrętach? Gówno wiecie.
Zacznę może od tego, że nigdy nie poznacie nazwisk ludzi, którzy są naprawdę odpowiedzialni za wszystkie oszustwa finansowe i afery korupcyjne. Poznacie co najwyżej godności pionków, kozłów ofiarnych. Chociaż… nie mówmy tutaj o żadnej godności.
Sądzicie, że Anthony Tailor rzeczywiście był odpowiedzialny za upadek amerykańskiego banku Manhattan Generals? Oczywiście, że nie był. On jest podstawiony przez tych, którzy naprawdę byli za to odpowiedzialni. Dziesiątki lat przekrętów, miliony dolarów, których tak naprawdę nigdy nie było. Tylko na papierze. Sądzicie, że ten czterdziestoletni, wystraszony mężczyzna jest odpowiedzialny za to wszystko?
A wiecie, co jest w tym wszystkim najzabawniejsze? Że cały przekręt wyszedł na jaw całkowicie przez przypadek. Przez jedną, drobną pomyłkę, popełnioną przez najniższe szczeble bankowej drabiny społecznej. Głupia sekretarka, której jedynym zadaniem było dobieranie telefonów i umawianie spotkań prezesów wrzuciła do niszczarki dokumenty zawierające transakcję banku Manhattan Generals z bankiem New Orlean.
Kiedy przyszło do podpisania umowy, której dokumenty zniknęły, New Orlean stracił pięć milionów dolarów. Zdenerwowani działacze nie czekali, od razu podając sprawę do sądu. W jej wyniku ustalono, że w sprawie dokumentów rzeczywiście zaszła pomyłka, którą łatwo można wyjaśnić. Niestety dla prezesów Manhattan Generals ustalono coś jeszcze. W papierach znaleziono dziesiątki milionów dolarów, które nie miały prawa bytu. Porozkładane były w tysiącach umów hipotecznych, podpisanych z klientami banków.
Do każdego takiego kredytu bank dopisywał sto dolarów. Nie wynikały z niczego, nie były zawierane w umowie. Właściwie ich nie było, chociaż ludzie je spłacali. Cała ta nadwyżka szła na dwa konta w bankach Szwajcarskich, w ramach przelewu. Obydwa zapisane były na nazwisko Anthonego Tailora, który nawet nie miał dostępu do dokumentacji tych kredytów. Genialne, prawda? Papiery, które wychodziły na zewnątrz banku, nie zawierały dodatkowej kwoty, w przeciwieństwie do tych, przetrzymywanych wewnątrz. I tak przez dwadzieścia pięć lat.
Żeby zobaczyć, kto za tym stoi, trzeba przeanalizować, kto pracuje w banku Manhattan Generals od dwudziestu pięciu lat. Według listy zatrudnień takich osób jest osiemnaście. Po odrzuceniu tych, które nie są dość ważne w hierarchii, zostaje pięć: Anthony Tailor, Jack Queen, Christian Arquette, Bradley Fox i Joseph Brown.
Pierwszych trzech to tylko podnóżki dla pozostałych dwóch. Byli szefami poszczególnych działów banku, jako jedyni podlegali tylko i wyłącznie głównym prezesom. Prawdopodobnie nie wiedzieli nic o działalności swoich szefów, a jeśli wiedzieli, to nie mówili tylko dlatego, że sami dostawali procent. Jestem gotów stwierdzić, że byli współwinni, ale na pewno nie odpowiedzialni.
Proces też był tylko marionetkowym przedstawieniem! Sędzia – Philip Jackson – chodził z Foxem i Brownem do college. Z tego co wiem, znali się i to całkiem dobrze. Tailor dostał obrońcę z urzędu, bo nie było go stać na własnego po tym, jak wszystkie konta zamrożono. W stan oskarżenia postawiono wszystkich pięciu, zarzucając oszustwo na tle finansowym. Skazano jednego, reszta wyszła wolna. Owszem, podali się do dymisji, ale zachowali swoje miliony.
Wiecie, dlaczego tak to wyglądało? Zapewne nie, o tym nie wie nawet rząd amerykański. Albo raczej wie, tylko nie może wiele w tej kwestii zrobić. Dlaczego? Bo sami siedzą we wszystkim po uszy. Przeglądając dokumentację banku Manhattan Generals, śledczy natrafili na kopertę, w której znajdowało się pięćset czterdzieści osiem nazwisk. Nigdy nie podano ich na liście oszukanych przez bank klientów.
Moje nieoficjalne źródła mówią, że to nie były byle jakie nazwiska. Aktorzy, reżyserzy, prezesi wielkich firm, piosenkarze, nawet politycy i szefowie mafii. Wiecie, do czego udało mi się dojść? Oni wszyscy są w to zamieszani. Nie bezpośrednio i nie dokładnie w sprawę oszustw finansowych, ale też w tym siedzą. Jak? Już tłumaczę.
Według informacji, które posiadam, mogę jednoznacznie stwierdzić, że Manhattan Generals stworzył raj podatkowy dla najbogatszych obywateli USA. Opierał się on na fikcyjnych ulgach podatkowych, w wyniku których IRS (urząd podatkowy USA) stracił ponad 5 miliardów dolarów. Niezłe, prawda? Wiecie, co bank napisał w oświadczeniu? ,,Bardzo cieszymy się z rychłego zakończenia sprawy. Zostały wszczęte wszelkie potrzebne procedury i zarządzenia”.
Nic nie zostało wszczęte. Fox i Brown za dobrze ukartowali całą sytuację. Nie pozostawili po sobie żadnych śladów, milionami dolarów obciążając konta Anthonego Tailera, odsiadującego obecnie wyrok dwudziestu lat pozbawienia wolności.
Dlaczego wciąż mówię, że nic nie wiecie? Bo to tylko wierzchołek góry lodowej, którą będę dla Was odsłaniał.
James Caan.
$$$
Bradley Fox skończył czytać artykuł i spojrzał na Josepha Browna. Na jego ustach gościł lekki uśmieszek, kiedy odkładał The Times na stolik.
- Niezły jest – powiedział w końcu, wypuszczając powoli dym papierosa.
- Prawda? Odgadł wszystko, chociaż nie wiem jakim cudem.
- Nic na nas nie ma. To są jego podejrzenia.
- Podejrzenia generują śledztwa, mój drogi Bradleyu, a śledztwa prędzej czy później znajdują winnych. Prawdziwych czy nie, ale znajdują. – Joseph Brown nalał sobie kolejną szklankę koniaku.
- Może zasłonimy się Arquettem?
- To nic nie da. W końcu do nas dotrą.
- Niby jak?
- A jak dotarł ten dziennikarzyk?
Za oknem wieżowca stojącego w centrum Nowego Yorku szalała burza. Seria piorunów oświetliła apartament, w którym siedzieli mężczyźni.
- Uciszmy go – powiedział po chwili ciszy Bradley Fox.
- Myślisz, że da się zastraszyć? Albo przekupić?
- Nie, Josephie. Uciszmy go na zawsze.
- To zwróci na nas podejrzenia.
- Na nas i na wszystkich tych bogaczy, którym zrobiliśmy raj podatkowy.
- Ludzie to powiążą?
- Na swoje nieszczęście James Caan jest nieostrożny.
- Na litość Boską, powiedz wreszcie, o co ci chodzi, Bradley.
- Napisał, że we wszystko wplątani są członkowie mafii.
- Rozumiem… ludzie pomyślą, że to oni go sprzątnęli.
- Dokładnie. Nie będzie Jamesa Caana i nie będzie jego naśladowców. Naród zapomni w przeciągu tygodnia, szczególnie, że nasz wspólny znajomy kongresmen powiedział mi w zaufaniu, że szykuje się kolejna ofensywa w Iraku. Ludzie odwrócą głowy.
W pokoju rozległ się śmiech dwojga mężczyzn, przerwany jedynie przez brzdęk obijającego się o siebie w toaście szkła.
Komentarze (16)
"Papiery, które wychodziły na zewnątrz banku nie zawierały" - po "banku"
"osób jest osiemnaście. Po odrzuceniu tych, które nie są dość ważne w hierarchii, zostaje pięć osób" - osób x2. Usunęłabym po prostu to drugie :)
"a jeśli wiedzieli to nie mówili" - przecinek po "wiedzieli"
"Z tego co wiem znali się" - po "wiem"
"Wiecie dlaczego tak to wyglądało?" - po "wiecie"
"przeglądając dokumentację banku Manhattan Generals śledczy natrafili" - po "Generals"
"Wiecie do czego udało mi się dojść?" - po "wiecie"
"Według informacji, które posiadam mogę" - po "posiadam"
"że Manhattan Generals stworzył raj podatkowy, dla najbogatszych obywateli USA" - bez przecinka
"Wiecie co bank napisał w oświadczeniu?" - po "wiecie" przecinek
"Prawdziwych, czy nie" - bez przecinka
"- Nie Josephie" - przecinek między słowami
"powiedz wreszcie o co ci chodzi" - po "wreszcie"
Paradoksalnie moim zdaniem to chyba najlepszy tekst, jaki napisałeś, pomimo błędów :) Na pocieszenie powiem, że ze mną też tak często bywa, że staram się, a ludzie krzywią się na tekst, a gdy napiszę coś na szybko, są zachwyceni. Cóż, poradzić. Zostawiam 5.
A co do treści - ja profesjonalnym bankierem czy adwokatem nie jestem, więc poziom wiarygodności oceniam jako bardzo dobry, w każdym razie taki, że jestem skłonna się mu nie przeciwstawiać mimo jakichś tam nagięć :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania