Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
W cieniu dominacji
Znaleźliśmy się w tym pokoju we trójkę, jednak żadne z nas nie było sobie obce. Niewiele było słów, bo i nie były potrzebne. Nie odrywałaś wzroku od swojej koleżanki, nawet pomiędzy jednym a drugim łykiem czerwonego wina, które przed chwilą otworzyłem. Środkowym palcem delikatnie muskałaś kieliszek, trochę nieświadomie; każdy dotyk był dłuższy, wolniejszy, jakbyś panowała nad czasem i chwilą. Twoje źrenice stawały się pełne, zalała je ciemność, a w samym środku odbijała się rozpromieniona twarz tej kobiety. Stałaś tam taka dumna i pewna siebie, a jednocześnie Twój seksapil zagęszczał atmosferę i tak już pełną chemii.
Wiedziałaś, co masz robić — wszystko przekazałem Ci wcześniej. Jedyną niewiadomą byłem ja. Nasza koleżanka delikatnie muskała Cię po ramieniu, niby przypadkiem szukała jakiegoś kontaktu. Cudownie budowałaś tę atmosferę, zgodnie z moimi poleceniami. Podszedłem do stojącej w rogu pokoju wysokiej lampy i skierowałem jej ciepłe światło wprost na Was. Wiedziałaś, że to jest sygnał. Odsunąłem się w mrok, zostając na chwilę tylko obserwatorem własnego scenariusza. Napawało mnie to niesamowitą dumą, a cały świat był tu i teraz, w jednej chwili.
Podeszłaś do niej powoli, zostawiając przestrzeń tak minimalną, jak tylko to możliwe. Wasze piersi dzieliły milimetry, które zdawały się być jednocześnie milami. Wyciągnęłaś dłoń w moją stronę — nie odrywałyście wzroku od siebie — a ja zabrałem kieliszek z niedopitym winem, w Twoją lekko uniesioną dłoń wkładając czarną przepaskę na oczy.
Na Waszych twarzach pojawił się ten delikatny uśmiech. Dłonie koleżanki powędrowały na Twoje biodra, jakby chciały Cię przyciągnąć bliżej, poczuć mocniej. Przesuwały się wzdłuż talii raz po raz. Wiedziała, czego chce; jej ciało krzyczało w milczeniu, a grymas niepewności zmieszany z falą podniecenia był niesamowicie wyrazisty.
Wyszeptałaś jej do ucha: „Odwróć się”. Wykonała moje polecenie przekazane Twoimi ustami.
Czarna opaska wylądowała na jej oczach. Podszedłem do Ciebie, zatrzymując się tuż za Tobą. Moje biodra minimalnie dotykały Twoich pośladków — czułaś mnie i mój spokojny oddech. Byłem tam. Po kilku sekundach nasze klatki piersiowe pracowały w jednym rytmie. Zanurzyłem palec w winie i dałem Ci skosztować; nie spieszyłaś się, delektowałaś się smakiem, a moje podniecenie narastało.
Przyciągnęłaś koleżankę do siebie mocnym, stanowczym ruchem. Odchyliłem jej głowę do tyłu, wczepiając palce w jej włosy, a Ty zrobiłaś dokładnie to samo, co ja Tobie przed chwilą. Jednak moim poleceniem był jeden palec, a Ty użyłaś dwóch. Choć podobało mi się to, wymierzyłem Ci siarczystego klapsa. Powtórzyłaś całość, tym razem poprawnie.
Gdy raczyłaś naszą koleżankę winem, na Twoich ustach wylądował mój namiętny pocałunek — długi, ale z nutką czegoś niedokończonego. Wyszeptałem: „Kontynuuj” i odsunąłem się w cień, popijając wino. Zaczęłaś pieszczoty od jej wyciągniętej szyi, całując mocno, jednocześnie zsuwając jej sukienkę, pod którą nie było nic więcej...
Byłem bardzo ciekaw, jak będziesz wykonywać moje instrukcje, ale gdy zobaczyłem, że to, co było w Twoich oczach, rozlało się na Was obie, przestałaś myśleć. Górę wzięły instynkty, to zwierzęce pożądanie i chęć zadowolenia mnie. Huragan dopiero nadchodził.
Jej sukienka nie zdążyła upaść na ziemię, a Ty jednym twardym ruchem oparłaś jej ciało o stół, przyciskając ją mocno swoim. Twoje dłonie nagle nie były już grzeczne i spokojne. Namiętnie całowałaś ją po szyi, czasem gryząc mocno, pocierając sutkami o jej wyciągnięte jak struna plecy, a dłońmi zjechałaś niżej, wbijając lekko swoje krótkie paznokcie w jej pośladki. Trwało to chwilę. Nagle odsunęłaś się, wymierzyłaś kilka klapsów i wróciłaś do poprzednich pieszczot. Słyszałem wyraźnie jej jęk przyjemności.
Jest tak, jak chciałem — niezbyt brutalnie. Na mojej początkowo pokerowej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Zdjąłem pomału ubranie, stojąc w cieniu. Klęknęłaś za nią. Usłyszałem: „Rozchyl nogi, połóż ręce na pośladkach i mocno je rozchyl”. Wykonała polecenie.
Nie przeszłaś od razu do akcji. Przez kilka sekund po prostu patrzyłaś, delikatnie tym razem gładząc jej uda. (Pomyślałem: jesteś fantastyczna, czekając na ciąg dalszy). Pierwszy kontakt Twojego języka z jej ciałem był delikatny, ale spowodował bardzo widoczny dreszcz na jej skórze. Podchwyciłaś to i powtórzyłaś kilka razy. Ciężar jej ciała dociskał piersi do blatu, co sprawiało, że sutki niemal wtapiały się w stół, a dreszcze sprawiały, że doznania tarcia o blat były kilkukrotnie silniejsze.
I nagle znów przestałaś być delikatna. Twój język znalazł się w niej najgłębiej, jak tylko mógł, a dłońmi pieściłaś mocno całą resztę. Ciężko mi było się opanować, ale jeszcze nie teraz. Patrzyłem, jak z pasją doprowadzasz ją do granicy i przestajesz, a później znowu i znowu.
Podszedłem, położyłem rękę na Twoich włosach. Spojrzałaś na mnie tym mętnym wzrokiem. „Wstań”. Odwróciłem Cię do siebie, dociskając jednocześnie Wasze pośladki do siebie. Całowaliśmy się namiętnie i długo. Czułem pod moimi palcami gęsią skórkę na całym Twoim ciele. Lekko drżałaś, Twoje piersi dociskałaś do mojej klatki, a dłonie położyłem na jej pośladkach. Trwało to chwilę...
Czuję, jak jesteś rozpalona i podniecona. Twoja energia sprawia, że ciężko mi się oddycha. Odsunąłem się o krok, nie oderwałaś wzroku. Chciałaś mnie dotknąć, ale ten ruch był niepewny — sama go wywołałaś. Chwyciłem Twoją dłoń za nadgarstek i odwróciłem Cię plecami do siebie, szepcząc Ci do ucha: „Wiesz, co dalej się stanie”. Czułaś, jaki jestem podniecony; mój penis delikatnie muskał Twoje pośladki i uda raz za razem. Lubię widok, gdy przygryzasz wargi — tyle w tym emocji. Ach, jak ja kocham rozszyfrowywać Twoją mowę ciała.
Podeszłaś do koleżanki, pociągnęłaś ją za rękę, tym razem delikatniej. „Połóż się na stole”. Wykonała polecenie. Usiadła na krawędzi blatu, związałem jej dłonie za plecami, a Ty rozchyliłaś jej nogi. Wróciłaś do pieszczot językiem i palcami. Twoje dłonie wędrowały po jej ciele, zatrzymując się na kilka sekund i zaciskając mocno. Mrok wokół i ciepłe światło lampy mieszały się z emocjami i zapachem podnieconych ciał.
Nie wiedziałaś, co dla Ciebie szykuję. Wyjąłem kulki, które już wcześniej przygotowałem. Wsunąłem je do ust koleżanki, aby je zwilżyć, choć byłaś tak podniecona, że nie było to konieczne (moja muzo). Poczułem lekki dreszcz na ciele, gdy wziąłem pierwszą. Nie byłem nachalny, raczej spokojnie obserwowałem Twoje ciało. Wsunąłem drugą do końca. Pojawił się ten moment (jak mnie to podnieca!) — Twój odgłos i zaciskające się na kilka sekund mięśnie. Od razu dostałaś klapsa. Scenariusz się powtórzył i jeszcze raz. Oderwałaś głowę, bo tym razem było mocniej. Powiedziałem: „Nie przerywaj” i wymierzyłem klapsa jeszcze dwa razy. Delikatne muśnięcia kostką lodu sprawiały, że się wierciłaś, a to wprawiało kulki w ruch, więc powtarzałem tę czynność przez chwilę.
Jednak to dopiero rozgrzewka. Zmieniałem bodźce: raz klaps, a raz zimny lód w to samo miejsce (lubię, jak się tak wiercisz). Powolne ruchy w górę i w dół, pociągnięcia za sznurek. Czas na koreczek (wybrałem ten średni) i powtórzyłem cały schemat jeszcze kilka razy. Moje usta lądowały raz po raz na Twoich ramionach, plecach i pośladkach.
Tempo Twoich pieszczot się zwiększało. Słyszałem, że koleżanka jest u szczytu, więc zostałem przy tym, co robiłem, aby Cię nie rozpraszać bardziej. Tak, zrobiłaś to! Zaciśnięte ręce mówią, że nadchodzi ogromna fala, jej nogi zaciskają się na Tobie. Każdy mięsień napiął się i drżał w konwulsjach, aż napięcie stopniowo opadło. I ta zarumieniona twarz w ciepłym świetle, jej śmiech... Lekki uśmiech satysfakcji zagościł na Twojej twarzy, zmieszany ze zmęczeniem, a Twoje ciało oblała lekka rosa. Widziałem to, rozwiązując jej ręce.
Podniosła się szybko. Podniecona niesamowicie, zaczęła Cię całować, ale inaczej niż ja — namiętnie, lecz bardziej zmysłowo i delikatnie. Zaczęłaś bardziej przyjmować niż dawać pieszczoty. Jej dłonie dotykały Twoich piersi, lekko szarpały sutki nabrzmiałe od podniecenia i emocji, od lawiny hormonów zalewających nasze ciała.
Niespodziewanie przyłożyłem magiczną czarną różdżkę do korka i ją włączyłem. Fala doznań, która w jednej sekundzie przez Ciebie przeszła, sprawiła, że uniosłaś się na palce. Twoje jęki to symfonia dla moich uszu. Wibracje przechodziły w głąb Twojego ciała, przez wszystkie najgłębsze tkanki, wprawiając w niesamowity ruch kulki, które wciąż tam były. Każde uderzenie w pośladek, gdy w tym samym momencie ona pieści Cię dłońmi, całuje i gryzie... Wibracje są tak głębokie, że już nad sobą nie panujesz. Nie myślisz, oddajesz się chwili, tylko to czujesz. Zaciskasz się i rozluźniasz, chwytasz moją dłoń, moją głowę. Jesteś w ekstazie. Odchylasz się nieświadomie, szukasz raz mnie, raz jej.
„Piękna chwilo, trwaj!” — słyszę Twoje słowa, na które czekałem cały ten wieczór i na które zapracowałem: „Wejdź we mnie, chcę Cię czuć w sobie teraz!!!”.
Kulki usunięte. Jeszcze nie... jeszcze nie teraz. Chcę widzieć i czuć, jak każdy fragment Twojego ciała zacznie drżeć w słodkiej konwulsji, jak palce stóp podkurczą się gwałtownie, Twoje ręce będą szukać oparcia i usłyszę znów syreni śpiew. Koleżanka swoim językiem drażni Twoją łechtaczkę i robi to perfekcyjnie, bo sama jest kobietą i to czuje. Moje palce stymulują Cię w środku tak, jak lubisz — idealnie w punkt. Odłożyłem wibrator (tylko na chwilę). Jeszcze nie, jeszcze wytrzymaj... Przerwałem i wróciłem do wibratora. Chwyciłem mocno Twoje ręce, trzymam je za Twoimi plecami, wróciłem do palców — tym razem mocniej i dokładniej. Unosisz się na palcach, to jest ten moment pełnej ekstazy... Przyciskam Cię do siebie i czuję, jak świat przestaje istnieć, tętno szaleje. Tama pękła, więc niech pęknie jeszcze nie raz.
Ciąg dalszy nastąpi... 😉
.
Komentarze (1)
Widzę, że lubisz ostro. Mam dla Ciebie coś co też mnie kręci. Mam nadzieję, że spodobają Ci się poniższe utwory. Daję Ci 5😉
https://www.opowi.pl/wiezy-a109528/
https://www.opowi.pl/wiezy-2-a110207/
https://www.opowi.pl/wiezy-3-a116027/
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania