W cieniu każdej wojny...
Po zimnym ulewnym deszczu,
Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód,
Ucichł plusk wody w rynsztoku,
Zastygać począł ulicznych kałuży brud,
W starego kościoła cieniu,
Przystanął bezszelestnie smutny duch,
Oblicze jego cienisty krył kaptur,
A zamyślił się pogrążony w smutku.
Tyleż posępny co tajemniczy,
Choć wicher przeszył go mroźny,
W milczeniu stał niewzruszony
Starym murom nie mówiąc nic,
Samemu przybywając z przeszłości,
Dziwiąc się czasom współczesnym,
Choć pozostając niewidzialnym,
Skrycie łzy gorzkie uronił.
Niewidzialne jego łzy,
Pochmurnemu niebu się skarżyły,
A przeraźliwy straszny ich krzyk,
Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny,
A ich żałosna skarga,
Niesłyszalna choć głośna,
Zdolna poruszyć każdego anioła,
W takie oto ubrana była słowa:
,,Każda jedna wojna...
Tonie we mgle fałszu i kłamstw,
Niczym zburzonego kościoła wieża,
W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas,
Przemilczane, zapomniane bitwy,
Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy
Niekiedy więcej kryją o niej prawdy,
Niż historycznych opracowań opasłe tomy…
W cieniu każdej wojny,
Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby,
Posępne wdowy w czerni,
Pośród szlochów wypłakują swe oczy,
Niezliczone starcia i potyczki
Których nie znajdziemy w podręcznikach historii
Kryją swoje wielkie sekrety,
Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych…
W cieniu każdej wojny...
Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi,
W garniturach nienagannie skrojonych,
Brylują w blasku fleszy,
Gdy tymczasem w okopach,
Pośród wszechobecnego cuchnącego błota,
Każdy kęs chleba i każda konserwa,
Na wagę są srebra i złota…
W cieniu każdej wojny,
Biznesowi magnaci majątek chcą zbić,
Nie licząc się z cierpieniem maluczkich,
Milionów matek nie obchodzą ich łzy,
I choć poorana wybuchami ziemia,
Nasiąka krwią niczym stara gąbka,
Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach,
Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…”
Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły,
Uliczne latarnie z wolna zaświeciły,
A blask ich z początku nikły,
Przez szarugę z wolna się przebił,
Duch poległego przed laty partyzanta,
Tonąc w niewidzialnych swych łzach,
Nieśpiesznie począł się rozpływać,
Zakryła go zmierzchu kurtyna…
Gdy przeminą kolejne wojny,
Kolejne poległych żołnierzy duchy,
Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi,
Niesłyszalne uchem ludzkim.
I przez nikogo niezauważone,
Rozpłyną się z wolna we mgle,
Najcichszym nie zdradzą się szelestem,
Czasem gorzką pozostawią łzę…
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania