W ciszy zmierzchu

Stoję, zapatrzony w horyzont z brzeżną mglewą,

W myślach, jak w falach, rozbijam swoje straty.

 

Cisza na chwilę wszystko wstrzymuje,

A serce wśród przestrzeni chce się rozwinąć,

I w tym bezczasie dusza się raduje,

Bo w spokoju najczystsza prawda tkwi, nie ginie.

 

Zbliża się zmierzch, lecz dzień nie umiera,

W barwach zachodu nadzieja się wznosi,

A noc, jak skrzydła, w mroku się skrywa.

 

I w tej ciszy, co duszę koi,

Odnajduję sens w niezmiennym czasie –

Że każda chwila, choć krótka, ma swój blask.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • ireneo rok temu
    Niekoniecznie tak się rodziło ale czytam jak zestaw hasełek wśród których sporo bez treści.
    Dlaczego z nadchodzeniem. zachodu ma umierać dzień? To już lepiej banalnie układać go do snu. Metafory są dla wiersza a nie wiersze dla nich. Ktoś chciał wylansować książkę telefoniczną jako dzieło ale się nie przyjęło.
    W falach nic się nie rozbije, w nich tylko krople które coś drążą a kupą nawet rozijają, może i straty na raty. Ale dlaczego fale?
    Serce wśród przestrzeni? a ile ich jest wokół serca. Przestrzeń jest tylko jedna podobnie jak prawda. Przymiotniki jej nie wartościują. Zero w krwacie czy w muszce takie samo zero. I na zakończenie - jeśli każda chwila (pewnie że krótka bo nie na długich chwil), znaczy wszystkie chwile.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania