W dłoniach mojego ojca
Miał dłonie jak martwa ziemia –
twarde, spękane, bezlitosne.
W jego palcach cegły ważyły mniej niż ja,
choć to mnie dźwigał,
jakby był zmęczony od samego początku.
Nigdy nie powiedział: „jestem dumny”.
Zamiast tego kładł ręce na stole,
przesuwał po nim palcami
jak po granicy, której nie mogłem przekroczyć.
Pewnego dnia wrócił późno,
powietrze w domu pachniało żelazem.
Nie spytałem, skąd ten zapach,
tak jak on nigdy nie spytał,
czy jeszcze pamiętam, jak wygląda uśmiech.
Dziś moje dłonie są takie jak jego,
ale nie potrafią już niczego unieść.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania