w drodze

kiedy jadę tam zazdroszczę lipie

rozsiewającej wonne owoce

jej pień chronią rosłe gałęzie

stabilne położenie i zielonkawy wachlarz

 

chciałabym jak ona stanąć w miejscu

poruszać ciałem w rytm pawany

cieszyć się bezruchem i swobodą

zamiast pędu ku niepewnym wieściom

 

kiedy wracam stamtąd chcę rozwinąć

prędkość jak pendolino na trasie

do jedynej stacji docelowej

którą domem zwą

 

umyka lipowa aleja jak demoniczne wspomnienie

codzienne przedmioty intrygują wdziękiem

moja mała stabilizacja

tak mało i tak wiele

 

Bożena Joanna

Czerwiec 2022

Średnia ocena: 4.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Piotrek P. 1988 2 tygodnie temu
    Piękny, inspirujący, nostalgiczny i udany wiersz.

    5, pozdrawiam 🙂
  • Bożena Joanna 2 tygodnie temu
    Dziękuję za "udany". To najmilszy komplement.
    Serdecznie pozdrawiam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania