W drodze do nieba

Pojawiały się znaki. Według jej wierzeń. Prosta droga prowadziła do nikąd. Marzeń nie przybywało. Nadmiernie dopominały się o swoje. Oczywiście jej niedopowiedziane przez całe życie klęski. Marzeń nigdy dość. Mówiły kobiety które plotły wianki ze swoich potrzeb. Oczywiście nie zrealizowanych. Bo jak kochać kiedy szum w głowie przypomina o śmierci jak o kolacji. Więc każda chwila była ostatnia.

Można też innym coś zniszczyć, zahaczyć drobnym słowem albo gestem. Dzień po dniu słońce próbowało cokolwiek rozświetlić. W drodze do nieba nie było wzlotów i upadków.

 

Pozostał cień. Zawsze wierny

jak skalp albo jak dusza. Pogubiony i nadal żywy chociaż ciało rozpadło się na miliard niespełnionych dni i nocy. A jesień jesienną porą prosi

 

Zaśnij

Ziemia pragnie odpocząć

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania