W hołdzie

Dzień przeciekł przez palce —

ręką Afraniusza.

Lewita zapisał go w milczeniu.

Banga zastrzygł uszami.

Nie mogę pozbyć się róż

spod kolumn mojego salonu.

Nawet Niza mnie stąd nie wywabi,

gdy siedzę i szukam wzrokiem

drogi wyciętej w poświacie księżyca.

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania