Szczerze? Nie wiem co o tym myśleć. Tyle emocji, smutnych, destrukcyjnych, a potem to przypadkowe spotkanie, które mogło odmienić wszystko i ... znów ja musiał spotkać, jak czarną dziurę, w którą się wpada bez pamięci, ach! Ale cieszę się, że końcówkę mogę sobie dopowiedzieć, a lubię, choć nie do końca (kobieta zmienną jest) happy and, więc mój bohater - wyrzuca dywanik, 5 :)
Obiecałam, że wypiszę to, co spowodowało, że nie miałam szans poczuć się bohaterką tego opowiadania i nie miałeś na to wpływu. No cóż... każdy fakt o bohaterze, poza zainteresowaniem dziewczynami i podobnym gustem w tych sprawach. (Bo koloru sufitu chyba nawet nie rozpatrujemy, no nie?). 0 Twojej winy, pamiętaj.
Więc jak mówiłam, pierwszoosobowa narracja jest dla mnie osobistym doświadczeniem w tym sensie, że mogę to porównać do czytania cudzego pamiętnika czy notesu. Trzecioosobowa narracja, przypomina mi bycie jakimś mini-bogiem bądź zwykłą, szarą personą jaką mijamy w codziennym życiu. Nikt nie zwróci na mnie uwagi, ale skoro główni bohaterowie robią coś wielkiego, ja zwrócę uwagę na nich. A drugoosobowa to jestem ja sama w historii. A tego nie miałeś szans spełnić, dlatego nawet nie biorę tego pod uwagę. C: Tekst jest niby dobry, ale, i tu sorka, bo wiem że to po części Ty, bohater to pizda i nic więcej o nim nie wiemy. Ciut ciężko mi się z kimś takim utożsamić. Mimo to są emocje, żal mi go trochę, ale za żadne skarby świata nie umiem postawić się w jego sytuacji. Ale że początek koma, to i to oleję i dam 4.
Pizda, hm, kolokwialnie masz moze troce racji, zważywszy na te melodramatyczne wstawki, co do tego ze jest w nim czesc mnie, pewnie też fakt, ze zostało tu przelanej troche moje wrażliwości. Rozumiem ze Tobie moze ciężko być sie wczuć w bohatera, tego nie mam za złe, chociaż tez wiem, ze mogloby i być inaczej w przypadku innych odbiorców, kwestia subiektywna. W każdym razie, tak, taki komentarz mnie satysfakcjonuje. Dzięki.
A w sumie sprecyzuję. Poprzez kawałek miałam na myśli jeden z punktów, jakie spełnia idealny tekst, a nie całe opowiadanie, to jak już mówiłam jest okej.
Komentarze (13)
Szczerze? Nie wiem co o tym myśleć. Tyle emocji, smutnych, destrukcyjnych, a potem to przypadkowe spotkanie, które mogło odmienić wszystko i ... znów ja musiał spotkać, jak czarną dziurę, w którą się wpada bez pamięci, ach! Ale cieszę się, że końcówkę mogę sobie dopowiedzieć, a lubię, choć nie do końca (kobieta zmienną jest) happy and, więc mój bohater - wyrzuca dywanik, 5 :)
cóż, cieszę się, że ten tekst wzbudził w Tobie takie odczucia ;) dziękuję bardzo za komentarz i ocenę, Karola ;)
Obiecałam, że wypiszę to, co spowodowało, że nie miałam szans poczuć się bohaterką tego opowiadania i nie miałeś na to wpływu. No cóż... każdy fakt o bohaterze, poza zainteresowaniem dziewczynami i podobnym gustem w tych sprawach. (Bo koloru sufitu chyba nawet nie rozpatrujemy, no nie?). 0 Twojej winy, pamiętaj.
Więc jak mówiłam, pierwszoosobowa narracja jest dla mnie osobistym doświadczeniem w tym sensie, że mogę to porównać do czytania cudzego pamiętnika czy notesu. Trzecioosobowa narracja, przypomina mi bycie jakimś mini-bogiem bądź zwykłą, szarą personą jaką mijamy w codziennym życiu. Nikt nie zwróci na mnie uwagi, ale skoro główni bohaterowie robią coś wielkiego, ja zwrócę uwagę na nich. A drugoosobowa to jestem ja sama w historii. A tego nie miałeś szans spełnić, dlatego nawet nie biorę tego pod uwagę. C: Tekst jest niby dobry, ale, i tu sorka, bo wiem że to po części Ty, bohater to pizda i nic więcej o nim nie wiemy. Ciut ciężko mi się z kimś takim utożsamić. Mimo to są emocje, żal mi go trochę, ale za żadne skarby świata nie umiem postawić się w jego sytuacji. Ale że początek koma, to i to oleję i dam 4.
Taki komentarz Cię satysfakcjonuje?
Pizda, hm, kolokwialnie masz moze troce racji, zważywszy na te melodramatyczne wstawki, co do tego ze jest w nim czesc mnie, pewnie też fakt, ze zostało tu przelanej troche moje wrażliwości. Rozumiem ze Tobie moze ciężko być sie wczuć w bohatera, tego nie mam za złe, chociaż tez wiem, ze mogloby i być inaczej w przypadku innych odbiorców, kwestia subiektywna. W każdym razie, tak, taki komentarz mnie satysfakcjonuje. Dzięki.
Wiem, po prostu mamy zupełnie różne charaktery, ten kawałek nie miał prawa zadziałać. To tak, jakby Hulk miał się utożsamiać z Bellą ze Zmierzchu.
Ładnie XD Chociaż odczuwam chyba bliższą więź z Hulkiem.
To niech ja będę Bellą. XD Nie pasujemy do siebie, ale chuj z tym, może zostanę wampirzycą i zrobię z tym coś sensownego? XD
A w sumie sprecyzuję. Poprzez kawałek miałam na myśli jeden z punktów, jakie spełnia idealny tekst, a nie całe opowiadanie, to jak już mówiłam jest okej.
A wszystko możliwe :F
Dobra, to chyba się rozumiemy.
Piękna ta sentencja o szczęściu :)
Choć czasem trudna w realizacji.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania