Poprzednie częściW innym raju

W innym raju - Scena II

SCENA DRUGA

 

EWA, WĄŻ, APOKALIPSA

 

Ranek następnego dnia, Ewa drzemie pod drzewem, na którym siedzi wąż.

 

WĄŻ

 

Leniwa baba, ciągle tylko śpi. Prostaczka. Adam miał do niej pecha, a mógł poprosić o coś lepszego, mądrzejszego, ale się bał. On się tylko boi, ciągle się boi co pomyślą inni, co pomyśli Bóg. A wszechmogący w ogóle sobie nim głowy nie zawraca. Ja znam sekret Adama. Ja wiem co skrywa jego małe serduszko, jego słabe małe serduszko. Dlatego całe życie będzie właśnie taki..taki nieszczęśliwy, stary dziad, który chciałby kochać, ale nie może bo…

 

EWA

 

kobieta wybudza się ze snu

 

Bo co? Nie może bo co? No wyduś to z siebie ty obślizgły, podstępny gadzie! Mącisz mu w głowie. Już mi też kiedyś zamąciłeś. Szepczesz do ucha jak nikt nie widzi. Zrobiłeś z niego wariata. Idź sobie stąd ty szujo!

 

Ewa energicznie wymachuje rękoma, chwyta patyk i próbuje strącić z drzewa węża, który nagle znika

 

No w końcu sobie poszedł, wredny typ. Przez niego jesteśmy tu gdzie jesteśmy. W czarnej dziurze, a mogłam mieć taki mały wiejski pałacyk w Raju. Bez dzieci. Przyznaję się, wolałabym nie mieć dzieci. Ja nie chciałam mieć dzieci! Mówię to głośno kochane kwiatki. Nikt nie pytał się mnie o zdanie. Żaden Bóg, żaden Adam. Nikt nie usiadł ze mną choćby przy kolacji i nie zapytał 'A chciałabyś może przez kilka miesięcy ponosić w brzuchu żywą istotę, która w dziewiątym miesiącu urośnie do rozmiarów dwóch koszyków jabłek? A ty będziesz z bólem pleców i nóg dni spędzać na wyczekiwaniu na kolejne bóle kórych jeszcze nigdy w życiu nie zaznałaś?' Może miałabym szanse zapytać o te bóle, o ten brzuch, o sens tego wszystkiego. Ale niestety zostało to przede mną ukryte, jak i to co będzie później, że dzieci może z twarzy podobne, ale charakter mają swój i nawet nie wyczytam z gwiazd czy to baran albo wodnik, uparte, delikatne, to jest po prostu jedna wielka loteria albo ci się trafi zabójca, psychopata albo nie. Moje dzieci wdały się w ojca, są podatne na choroby psychiczne. kobieta łagodnie opada na stojący pod drzewem fotel bujany, zamyka oczy, siedzi tak przez dłuższą chwilę, po czym wstaje energicznie Ja już tyle przeszłam. Życie jest dla mnie przewidywalne. Wiem co mam zrobić, bo to zrobić muszę. Muszę ugotować. Muszę. Muszę posprzątać. Muszę. Muszę się zamartwiać. No muszę. Żaden Bóg nie dał mi gwarancji, że nagle się coś nie rozwali, zapadnie, zniszczy, zepsuje, zachoruje. Wiem. Powiedziałam to tak jakby było ich więcej, tych bogów. Ale ja tak mówię, bo nie wiem czy ten który z nami czasem rozmawia nie jest tylko przebierańcem. Ja przecież nie wiem co tam jest dalej. Nigdy nie miałam okazji sie dowiedzieć. Ja tylko mogę sobie wyobrazić, co tam jest. A przecież patrzę i widzę tyle tego na niebie, to musi cos być, może nawet takich bogów jest tysiące, takich Ew Adamów…

 

niespodziewanie przerywa swój wywód, patrzy z niepokojem przed siebie

 

Czy mi się wydaje czy tam stoi kobieta?

 

ociężale wstaje z krzesła i rusza w kierunku wielkiego krzaka

 

Tak, to zdecydowanie musi być kobieta. Widać jej delikatną dłoń. Tylko kobiety takie mają. niepewnie drapie się po głowie, postać zza krzaków oddala się Tak, to na pewno była kobieta. To ona. Nazywam ją 'Apokalipsa', tak naprawdę to nie wiem co to znaczy, ale spodobało mi się jak Adam kiedyś stojąc nad brzegiem urwiska wykrzykiwał to słowo i coś że nadejdzie i takie tam jego gadanie od rzeczy. Apokalipsa całkiem ładne imię, tak sobie myślę. No więc, kochane kwiatki, ta kobieta tutaj mieszka, zachowuje się dziwnie, na dystans, jakby była lepsza. Co ona tam sobie myśli? Nie wiem. Raczej nas unika, to znaczy mnie i Adama, ale czy lubi się z chłopcami? Ciężko powiedzieć. Tak szczerze to myślę, że oni mają się ku sobie, cała trójka. I nie ma co wnikać w kwestie moralne. Niemoralne to by było gdyby Bóg mnie tutaj samą zostawił. Jedyną rodzicielkę. No po prostu niemoralne i nieetyczne. Dlatego wcale się nie dziwię i jestem wręcz wdzięczna, że ta piękność sobie tutaj siedzi. Niech siedzi i korzysta z uroków ziemi. Jakby miało być inaczej? Jedyne nad czym się zastanawiam to czy aby nie ostrzec Apokalipsę przed tym dziecioróbstwem, po prostu powiedzieć prawdę, ale z drugiej strony niech ma to co ja. Wcale nie musi wiedzieć najgorszego. A nawet powiem jej, jak będzie okazja, że taki obowiązek, powinność, że to wielka miłość, cel w życiu, że to cud!

 

Ewa kuca pod krzakiem

 

Tak ci powiem Apokalipso! Tak żebyś nigdy nie zwątpiła! No bo co, czasami jest fajnie, a że głównie to męka…takie życie, trzeba się pogodzić.

 

wstaje, spogląda na drzewo pod którym stoi bujany fotel, podchodzi do niego, dotyka kory drzewa, przytula je i gładzi

 

Jest jeszcze jedna rzecz o której szanowny Bóg nie zechciał mi powiedzieć, ani nawet Adam, a poświęcił żebro, całe jedno zdrowe żebro…więc zakładam, że jednak jakiś sens musi być. No właśnie. Chodzi o to jaki jest sens tego wszystkiego? I kiedy się dowiem? To mnie interesuje. I dlaczego jest mi tak źle? I dlaczego nie mogłam być drzewem albo takimi jak wy kwiatuszkami? Spokojnie rosłabym sobie w ciszy. Dla nikogo i dla wszystkich.

 

kobieta raz jeszcze mocno przytula drzewo, kładzie się na trawie i zasypia

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Narrator 3 miesiące temu
    Przeczytałem z przyjemnością — sposób pisania uwiarygodnia treść.

    Daję 💜 i pozdrawiam. 👍
  • SadButTrue 3 miesiące temu
    Cieszy mnie to bardzo, dziękuję za komentarz:):) Pozdrawiam serdecznie, Ewa

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania