w intencji deszczu
nie rozumieć modlących się na majówce kobiet
to jak wyprzeć się z matki na amen
pozbawić jej tchnienia przy świeczkach na torcie
i rozpalaniu niewyszabrowanych oczu
niektóre wzięły mnie pod wilgoć powiek
z tym co nie przepaliło się w piersiach
i chociaż należą już do innej modlitwy
rzucają się przy mijaniu pod nogi cieniem
i nie możemy ich połączyć
przytulić się do siebie jak dzieci autystyczne
spod niezachodzących na siebie księżyców
Komentarze (9)
Koło domu mojej Babci była kapliczka, pod którą co wieczór gromadziły się "baby" i nie tylko (i nie tylko na majówkach). Ich śpiew niósł się daleko. Do tej pory na dźwięk "Chwalcie łąki umajone" wilgotnieją mi oczy. Nie że jestem tak religijna (bo jestem z tych wierząco- wątpiąco-szukająch), ale w tych nutach słyszę najszczęśliwszą część dzieciństwa.
A sam zwyczaj jest piękny i chyba ma się dobrze.
Takie widoki są chyba właśnie dla wierząco-wątpiąco-szukających.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania