Nie bardzo rozumiej poprowadzonej narracji. Jakoś kłóci mi się to wyjście z domu i powrót z nożem przy jednoczesnym życzeniu czy jak to nazwać zdechnięciu na pasach, z prośbą o pozostaniu w domu. Być może czegoś nie dostrzegam, co widzą inni. I na końcu to wycie do księżyca. Nie ogarniam.
Puchacz no w sumie masz rację, jakoś nie mogłam wejść w ten wiersz, ale z tej strony patrząc jest okey. Może tylko tę odrobinkę na odrobinę bym zmieniła, bo wierszy twardy i to zmiękczenie psuje szyk.
Puchacz dokładnie tak. Jest w podmiocie sprzeczność, z jednej strony chce się chronić, a z drugiej głęboko tkwi w nim chęć autodestrukcji i nigdy nie wie, kiedy ona się uaktywni.
Masz racje betti, zmiękczenie jest bez sensu, zbyt cukierkowe do tego wiersza.
Dzięki, że wpadliscie, oboje.
W pierwszej chwili wlazłam w maliny przez czasownik "zdechniesz" - bo skojarzyło mi się ze złą wolą, urazą podmiotu lirycznego do adresata wiersza. Po przeczytaniu całości jednak wszystko się wyjaśnia.
Bardzo dobry wiersz.
Komentarze (37)
Malinowy!
Nie bardzo rozumiem...
Enchanteuse budyń
fanthomas lubię
Enchanteuse To przez te dwa piwa nie kontaktujesz
Puchacz ale "malinowy" to takie enigmatyczne określenie, że nawet na trzeźwo byłoby ciężko ://
Enchanteuse Jak coś jest malinowo, to jak, trąbicielko browarów? :)
Puchacz chyba dobrze
Enchanteuse Brawo!
Puchacz nie byłam pewna, czy to nie Twoja osławiona ironia ;)
Enchanteuse :)))
No ładne, tylko takie anty-antydepresyjne
anty? Hmm, czyli wybitnie mi nie wyszło xd
Enchanteuse a jak miało wyjść?
fanthomas nie wiem, wydawało mi się, że jest dość ponury
Enchanteuse no to właśnie piszę
Tylko w zawoalowany sposób
fanthomas aa...dotarło. Wybacz, po dwóch piwach słabiej kontaktuję.
Ładne.
Merci.
Ench dzięki za merci;))
Bardzo dobry.
No cóż, komplement z Twoich ust to prawdziwa pochwała. Dziękuję.
Nie bardzo rozumiej poprowadzonej narracji. Jakoś kłóci mi się to wyjście z domu i powrót z nożem przy jednoczesnym życzeniu czy jak to nazwać zdechnięciu na pasach, z prośbą o pozostaniu w domu. Być może czegoś nie dostrzegam, co widzą inni. I na końcu to wycie do księżyca. Nie ogarniam.
Widzę to prosto.
Świat jest okrutny i niebezpieczny. Nigdy nie wiadomo, co z niego przyniesiesz w cztery ściany.
Wychodzić musisz, ale uważaj...
Puchacz no w sumie masz rację, jakoś nie mogłam wejść w ten wiersz, ale z tej strony patrząc jest okey. Może tylko tę odrobinkę na odrobinę bym zmieniła, bo wierszy twardy i to zmiękczenie psuje szyk.
Puchacz dokładnie tak. Jest w podmiocie sprzeczność, z jednej strony chce się chronić, a z drugiej głęboko tkwi w nim chęć autodestrukcji i nigdy nie wie, kiedy ona się uaktywni.
Masz racje betti, zmiękczenie jest bez sensu, zbyt cukierkowe do tego wiersza.
Dzięki, że wpadliscie, oboje.
Ciekawy wiersz, ale tak jakoś koło mnie. Coś ma na pewno.
Rozumiem, Bucz. Tak się czasami zdarza.
Podoba mi się wiersz, Ench.
Miło to czytać, Neuro. Dzięki, że wpadleś.
Enchanteuse, po dobrym wierszu zawsze zastawiam skąpy ślad.
Neurotyk :)
Fajne. Pięć
Dzięki :)
W pierwszej chwili wlazłam w maliny przez czasownik "zdechniesz" - bo skojarzyło mi się ze złą wolą, urazą podmiotu lirycznego do adresata wiersza. Po przeczytaniu całości jednak wszystko się wyjaśnia.
Bardzo dobry wiersz.
Dziękuję, Tjeri. Pochwały od Ciebie też bardzo sobie cenię.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania