W kolorze sepii

Na spacerach uczę się dłoni nie zamykać w pięści i szczęk nie zaciskać, by twarzy nadać wyraz pogodny. Trasy zmieniam codziennie. Nie chcąc zanudzać podwórkowych kundli swoim widokiem, jak cień przemykam opłotkami. Mam trzy ulubione pętle, które za każdym razem kręcę w odwrotnym kierunku. Nie potrafię wyjść z domu i iść, gdzie oczy poniosą. Każdy krok jest przemyślany tak, by nie marnować czasu na niepotrzebne błądzenie. A kiedy opuszczam ludzkie siedziby, unoszę się wraz z wiatrem. Oddychając pełną piersią, oddaję radości myśli ciemne, co lęgną się w domowych zakamarkach.

 

Takie są moje poranki w kolorach sepii i sjeny palonej w przygodnych ogniskach leśnej braci. Po powrocie siadam w fotelu jak basza. Jeszcze nie włączam komputera, odwlekając przyjemność otwarcia okna na świat i ludzi. Wirtualny świat, gdzie ja i ja bez skrępowania opowiada o sobie, czasem zmyśla, upiększa lub zwyczajnie jednym kliknięciem pokonuje nieistniejące przestrzenie.

 

Noce są inne. Zwłaszcza te samotne, kiedy czas jest odliczany biciem serca i odległością od ukochanej osoby. Pomimo tego, że jestem samotnikiem, lubię mieć koło siebie kogoś... na własność.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Marabut godzinę temu

    To jest poprostu za.......e
    I tyle.
    Kurcze nie wiedziałem ,że aż tak dobrze potrafię pisać.🤣🤣🤣

  • Marabut godzinę temu

    "Po prostu*"

  • Aeliora godzinę temu

    Przepiękny tekst 🫶Pozdrawiam
    Tez mam takie własne ścieżki

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania