W krainie Milusia
Dawno, dawno temu... zaraz... wróć. Daleko, daleko, bardzo daleko... za górami, za lasami i wszelakimi przełęczami, była sobie kraina. Nazywała się... Krainą Tęczy. Żyły sobie w niej króliczki, misie i jednorożce. Bardzo się ze sobą nie lubiły. Te trzy zwaśnione grupy łączyła tylko... wspólna kraina, którą zamieszkiwały.
No i w tej krainie, w malutkiej chatce pośrodku dzielnicy Wielkiej Tęczy, żył sobie Miluś Senior. Należał on do frakcji misiów. Jednak nie przejmował się żadnymi konfliktami. Stanowczo wolał zachowywać neutralność. Ten miś za wszelką cenę próbował połączyć misie z króliczkami. Dlaczego? Tego nie wie nikt. Jednak miał dobre intencje, dlatego warto mu było kibicować. Jednorożce miały natomiast gdzieś i misie i króliczki. I vice versa.
Pewnego słonecznego dnia, podczas lukrecjowej pory roku... Miluś Senior postanowił udać się do Marchewkopolis. Chciał dać prezent w postaci koszyczka z serduszkami pewnej pięknej królicy. Nazywała się Przytulanka i była księżniczką królestwa królików. Dzielny miś z Wielkiej Tęczy wiedział, że droga do wybranki serca jest długa oraz wyboista. Była chroniona przez rycerzy króliczego stołu. Ci zaś dzielni mężowie rodu królików, byli poddanymi Maryla Przytulaska.
Miluś przepłynął lukrecjową rzekę, przeszedł serduszkowe pola oraz pokonał tęczowego aligatora. Wreszcie stanął pod murem ogromnego zamczyska w Marchewkopolis. Wyciągnął swoją linę w kształcie serduszka i rzucił do góry. Zaczepiła się. Miś rozpoczął wspinaczkę. Wreszcie jego puszysta stopka stanęła na szczycie fortyfikacji. Zobaczył z daleka otwarte okno w komnacie Przytulanki. Uśmiechnął się. Ruszył przed siebie i spadł na dół. Dlaczego spadł? Otóż zapomniał o swoim położeniu. Oczywiście można mu to wybaczyć, bo to była szaleńcza miłość.
Obudził się w lochu. Krzyczał, ale nikt mu nie odpowiadał. Wreszcie przyszedł strażnik i zabrał go przed obliczę samego Maryla Przytulaska.
Był to ogromny zając, który uwielbiał zajadać marchewki. Popatrzył na niego z pogardą.
- Miluś Senior... czego szukasz na moich włościach? - Spytał z wyraźną niechęcią w głosie.
- Przybyłem do twojego zamku w jednym celu Przytulasku! Chcę prosić o rękę twoją córkę! - Wykrzyczał miś.
- Moją córkę?! Jakiś misiaczek ma prosić o rękę królice?! Nigdy! Zabrać go na tortury! - Krzyknął w stronę strażników władca.
Wtedy do sali wbiegła Przytulanka. Z płaczem wyrwała z rąk strażników Milusia. Zmierzyła ojca wzrokiem.
- Słyszałam o celu wizyty Milusia! Chcę z nim być i połączyć rody królików oraz misiów raz na zawsze! Czy tego chcesz czy nie! - Krzyczała ze łzami w oczach.
Maryl Przytulas nie chciał jednak o tym słyszeć. Wyzwał na pojedynek dzielnego misia. Walka trwała pięć minut. Miluś pokonał zająca mocą tęczy, którą posiadały wszystkie misie. Na sam koniec pocałował Przytulankę.
Miesiąc później odbył się ślub, a rok później narodziły się bliźnięta. Króliczek i miś. Zostały nazwane - Przytulasek i Miluś Junior. Kraina Wielkiej Tęczy połączyła się wieczną miłością z Marchewkopolis. A co z jednorożcami? One dalej miały ich wszystkich gdzieś. I vice versa.
Koniec!
Komentarze (4)
miałem wrażenie, że twoja opowieść dzieje się w krainie troskliwych misiów! Takie trochę chyba napisane, a "odwal się" co :P ? Mimo wszystko z jakiegoś nieznanego mi powodu...spodobało mi się.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania