W Krakowie gdzie piwo smakuje jak życie

wstałem o 11:30

z głową pełną młotów i

ustami suchymi jak pustynia

po wczorajszej bitwie z

wódką i samotnością.

na ulicy Floriańskiej

turyści robią zdjęcia

z radością godną

głupich owiec

a ja

czuję się jak

zgniły kawałek chleba

w kącie ich świata.

w barze pod rynkiem

kelnerka ma usta

jakby malowane

ale oczy

jakby widziały za dużo

i za mało.

zamawiam piwo

i patrzę na zegar

który nie zna litości

ani dla mnie, ani dla nikogo.

w kącie siedzi facet

z papierosem w ustach

i książką w rękach

ale nie czyta

tylko patrzy

na swoje życie

jakby to był film

którego nie chce oglądać.

w Krakowie

wszystko jest stare

ale nie mądre

i nie piękne

tylko zmęczone

jak ja.

ale w tym zmęczeniu

jest coś prawdziwego

coś, czego nie znajdziesz

w muzeach

ani w przewodnikach.

to jest życie

które nie udaje

że jest czymś innym

niż jest.

i to mi wystarcza.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • Skurwinner 7 miesięcy temu
    Poczułem się jakbym wstał na kacu… Ten wiersz działa 😎
  • P.Mgieł 7 miesięcy temu
    Właśnie o to miało chodzić , dzięki ;d
  • piliery 7 miesięcy temu
    Nie "zgnity" a zgniły.
  • P.Mgieł 7 miesięcy temu
    Faktycznie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania