W Krakowie gdzie piwo smakuje jak życie
wstałem o 11:30
z głową pełną młotów i
ustami suchymi jak pustynia
po wczorajszej bitwie z
wódką i samotnością.
na ulicy Floriańskiej
turyści robią zdjęcia
z radością godną
głupich owiec
a ja
czuję się jak
zgniły kawałek chleba
w kącie ich świata.
w barze pod rynkiem
kelnerka ma usta
jakby malowane
ale oczy
jakby widziały za dużo
i za mało.
zamawiam piwo
i patrzę na zegar
który nie zna litości
ani dla mnie, ani dla nikogo.
w kącie siedzi facet
z papierosem w ustach
i książką w rękach
ale nie czyta
tylko patrzy
na swoje życie
jakby to był film
którego nie chce oglądać.
w Krakowie
wszystko jest stare
ale nie mądre
i nie piękne
tylko zmęczone
jak ja.
ale w tym zmęczeniu
jest coś prawdziwego
coś, czego nie znajdziesz
w muzeach
ani w przewodnikach.
to jest życie
które nie udaje
że jest czymś innym
niż jest.
i to mi wystarcza.
Komentarze (4)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania