W lesie
Szedłem bardzo cicho
by zwierza nie spłoszyć,
pewnie się ukrywa
w dzikiej leśnej kniei,
nie chciałbym się natknąć
bo mnie wypatroszy,
i jestem jak zawsze
przy dobrej nadziei.
Naglem znieruchomiał
i stanął jak wryty,
wciągnąłem w swe płuca
słuszny łyk powietrza,
pewniem wyczuł zapach
tak dawno odkryty,
jakżem się przestraszył
gdym zobaczył wieprza.
On też się zatrzymał
pewnie się przestraszył,
spojrzał na mnie z dołu,
kawał świni z niego,
chwilę na mnie patrzył,
może mi wybaczył,
pobiegł w swoją stronę
pewnie miał dość tego.
16.09.2025 r.
Komentarze (1)
chwilę na mnie patrzył,
może mi wybaczył,
pobiegł w swoją stronę
pewnie miał dość tego.'
Hehehe, fajoskie to - 'kawał świni', jakoś mi się tak z człowiekiem skojarzyło :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania