W lesie i zagrodzie
Wyszło z lasu coś rogate,
kroczy dumnie po polanie,
jako żywo jeleń zatem,
wypatruje w gąszczu łanie.
Ryknął paszczą znakomicie,
łania patrzy jak zaklęta,
juści czeka na pokrycie,
wnet pojawią się cielęta.
Za sarenką chodzi rogacz,
koza piękna, smukła, skoczna,
za to z kozła żaden bogacz,
męskość bez poroża niewidoczna.
Ledwo widać dwa możdzenie,
sprawa nie wygląda aż tak źle,
siucie imponuje przyrodzenie,
związek ten potwierdzi koźle.
Łoszak na rosochy czekać musi,
byk dopiero z niego będzie,
tak to właśnie jest u łosi,
klempa chodzi za nim wszędzie.
Koza łazi po zagrodzie,
jest ciekawska i odważna,
cap wtóruje, wszystkich bodzie,
koźląt biega garść pokaźna.
Włażą wszędzie, wszystko jedzą,
dorównują im w tym świnie,
wieprz i locha w błocie siedzą,
ta rodzinka z tego słynie.
Dzika świnia w lesie żyje,
szable wielkie ma odyniec,
żaden żołądź się nie skryje
przed warchlakiem, no i koniec.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania