W lewo
Mały przyniósł samochód bez koła. Położył go na stole między kubkiem a popielniczką.
– Tata, naprawisz?
Koło znalazłem pod kanapą, przy suchym makaronie. Wygrzebałem je. Makaron zostawiłem.
Klej leżał w szufladzie z bateriami. Tubka była twarda przy końcu. Przekłułem ją nożem. Wyszedł bokiem. Na koło i blat.
Mały stał obok. Jedna skarpetka zsunęła mu się z pięty.
– Nie dotykaj.
Dotknął. Klej został mu na palcu. Wytarłem w swoją koszulkę.
Koło wsadziłem za szybko. Krzywo. Chciałem poprawić, ale już trzymało.
Mały wziął samochód. Puścił go po podłodze. Skręcił w lewo i uderzył w nogę krzesła. Puścił jeszcze raz. Znowu w lewo.
Za którymś razem odpadł zderzak. Położył go na stole obok kubka.
Komentarze (6)
A czemu ten makaron leżał pod kanapą?
Nie wiem. Dlatego zostawiłem.
Ale mądry dzieciaczek, zapamiętał, gdzie położyć zepsuty samochodzik...
Po kimś to ma.
NinjaC, no, ciekawe po kim... pewnie po mamie xD
Graf, pewnie tak. Po mnie ma odkładanie rzeczy na potem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania