W listopadzie

W listopadzie,

W Dzień Zaduszny

Budzą się upiory

Widziane oczami

Naszej wyobraźni.

Czają się po kątach,

Tajemnicze stwory,

Wychodzą z półmroku

Mgliste, niewyraźne.

Ty mimo późnej pory,

Zachowujesz spokój

Wpatrzony w światło

Zapalonej świecy,

Które wabi owady

Jak narkotyk.

Ćmy, nocne motyle

Dążą do płomienia.

W swym zapamiętaniu

Zataczają coraz mniejsze kręgi,

Opalając skrzydła,

Kończą lot szaleńczy.

Ich drgające ciała

W zetknięciu z podłogą

Trwają w dziwnym tańcu,

Ogarnięte trwogą.

Bez skrzydeł w powietrze

Już się nie uniosą,

Na ziemi zostaną na zawsze.

Ich cienie na ścianach

Dziwne kształty tworzą.

Zarysy dusz zbłąkanych

Zawieszonych w próżni,

Dusz potępionych

Co nie znalazły

Miejsca dla siebie,

Skazanych na wieczną

Tułaczkę pomiędzy

Ziemią a niebem.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Marabut 2 godz. temu

    W Dzień Zaduszny zawsze bardzo tęsknię za Polską.🙂

  • Barmaria godzinę temu

    🫶🌹

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania