W listopadzie
W listopadzie,
W Dzień Zaduszny
Budzą się upiory
Widziane oczami
Naszej wyobraźni.
Czają się po kątach,
Tajemnicze stwory,
Wychodzą z półmroku
Mgliste, niewyraźne.
Ty mimo późnej pory,
Zachowujesz spokój
Wpatrzony w światło
Zapalonej świecy,
Które wabi owady
Jak narkotyk.
Ćmy, nocne motyle
Dążą do płomienia.
W swym zapamiętaniu
Zataczają coraz mniejsze kręgi,
Opalając skrzydła,
Kończą lot szaleńczy.
Ich drgające ciała
W zetknięciu z podłogą
Trwają w dziwnym tańcu,
Ogarnięte trwogą.
Bez skrzydeł w powietrze
Już się nie uniosą,
Na ziemi zostaną na zawsze.
Ich cienie na ścianach
Dziwne kształty tworzą.
Zarysy dusz zbłąkanych
Zawieszonych w próżni,
Dusz potępionych
Co nie znalazły
Miejsca dla siebie,
Skazanych na wieczną
Tułaczkę pomiędzy
Ziemią a niebem.
Komentarze (2)
W Dzień Zaduszny zawsze bardzo tęsknię za Polską.🙂
🫶🌹
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania