***(W małej, bursztynowej sali...)
W małej, bursztynowej sali,
nad bębenkiem milkną dusze,
i te z próz podmalowane,
i te z oswojonych piekieł.
Nie widziałem żadnej z twoich,
tych pod dworkiem heblowanych,
ani nadkażonych zmrokiem,
znad stanowisk rzadkich śpiewów.
Może kurtkę z puchu trawi
woda, w której pływa obłok,
i nad duszą częściej duma
ten, kto nigdy nie był przy niej.
Komentarze (5)
Zastanawiałam się wczoraj gdzie Ty :-)
Subtelnie. Jeszcze sobie będę wracać po cichu.
Cudny ten wiersz. Ocieka liryzmem.
Kocham takie pianie. 5
Neurotyku↔Jam na tak. jeno najbardziej, ostatnia:)↔Pozdrawiam:)↔%
No i co tu zrobić? Chciałem dać piątkę a wcisnęła się jedynka. :( Tymczasem wiersz płynie pięknie, wzorcowo niemal.
Czytając ten wiersz, krótki ale po brzegi wypełniony piękną, klimatyczną i inspirującą treścią, poczułem się jak na krótkiej, ale pełnej bardzo dobrych wrażeń wycieczce do jakiegoś niezwykłego miejsca, jakby z marzeń, sennych lub na jawie.
5, pozdrawiam :-)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania