W mojej głowie
Jest marzec. Pierwszy i drugi, dokładnie te dwa miesiące. Dwa marce. Pierwszy pamiętam jak drogę, którą jedzie się trochę za szybko, trochę bez planu. Myśli krążą wokół prostych pytań: zostać czy wracać, być czy nie być tu naprawdę. Wszystko jeszcze jest możliwe, nic nie jest nazwane.
Po tym pierwszym coś się przestawiło. Bez fanfar. Po prostu nagle świat działał inaczej. Jakby coś wskoczyło na swoje miejsce, choć wcale nie było idealne. Może właśnie dlatego było dobre. Zaczęło się lato. Długie, zwyczajne dni. Wspólne zakupy, wspólne zmęczenie, śmiech w kuchni, cisza, która nie uwiera. Działaliśmy razem. Naturalnie. Bez instrukcji obsługi.
Zawsze wydawało mi się, że ludzie męczą mnie szybciej, niż zdążę ich polubić. Drażnią szczegółami, tonem głosu, obecnością. A z Tobą było inaczej. Nie musiałem się przyzwyczajać. Nie musiałem się bronić. Po prostu było miejsce — obok Ciebie — w którym mogłem stać spokojnie.
Nie próbuję Cię opisać. Każde litera byłaby za wąska. Każde porównanie zbyt małe. Wolę zostawić Cię bez etykiety. Tak jest uczciwiej.
W mojej głowie zostajesz gołosłowna, bo słowa Cię nie oddadzą.
Tego kim jesteś.
Drugi marzec przyszedł cicho. Byliśmy wszyscy. Było zwyczajnie i dobrze. Bez wielkich deklaracji. Pamiętam światło, rozmowy, to poczucie, że nic nie trzeba poprawiać.
Marzec stał się dla mnie miarą rzeczy. Jeśli coś jest prawdziwe, ma w sobie tamten spokój. Tamten oddech.
Chciałbym jeszcze raz przejść tę drogę. Nie po to, żeby coś zmieniać.
Po to, żeby znowu być tam z Tobą.
Komentarze (1)
"Nie próbuję Cię opisać. Każde litera byłaby za wąska. Każde porównanie zbyt małe. Wolę zostawić Cię bez etykiety. Tak jest uczciwiej.
W mojej głowie zostajesz gołosłowna, bo słowa Cię nie oddadzą."
Niby proza, a jednak poezja.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania