W noc krakowską

W noc krakowską- dla Ojca Świętego

 

W noc grudniową śniłam mój Kraków-

Barkę Boga w śnieżnej przystani.

Od niej traktem- dumnie królewskim-

Wiatr mnie cichy do Ojca prowadził.

 

Ty czekałeś w otwartym oknie,

Zasłuchany w muzyce wioseł,

Znowu tak młody, by ruszyć w drogę,

Rzeką wspomnień płynąć na łów.

 

Ref. Nie, niech jeszcze świt mnie nie budzi,

Już nie będę płakała, tylko pozwól mi śnić.

Ojcze jesteś tak blisko- jakby trwało wciąż wczoraj,

A ja czekam na Ciebie, tam gdzie nasz wspólny brzeg.

 

W taką noc chcę śnić o Krakowie-

Barkach świątyń, płynących do Boga.

Uskrzydlone śpiewną pasterką,

Są busolą, co wiedzie do okna.

 

Tam jaśniejesz w blasku Nowiny,

Hejnał z rynku nuci Spełnienie,

Ja Ci mówię : ,,czuwam, pamiętam”,

I chcę tonąć w Twoich ramionach.

Bóg wnet żagle wypełni młodością,

Ty wyrzekniesz znów jego imię,

Potem –w noc- popłyniemy Twą barkę,

Na łowiska zbłąkanych serc.

 

Ref.

Nie, niech jeszcze świt mnie nie budzi,

Ja nie będę płakała, tylko pozwól mi śnić.

Zostań przy mnie -tak blisko- jakby trwało wciąż wczoraj,

Ojcze czekam na Ciebie, tam gdzie nasz wspólny brzeg.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania