W obcej arendzie

Jak tu nie siedzisz, to nie dasz wiary

Jak rozlało się szambo moralne bez miary.

Bo nie ma kto, opróżniać tego szamba

Jakby tu wybuchła śmierdząca bomba.

To już nikomu młodemu nie szkodzi

Jak wulgarny smród po kraju się rozchodzi.

Nawet obrońcom czystości obyczajów

Takie fetory nie przeszkadzają.

Te ohydne bluzgi, są nie do zniesienia

Dlatego nie wymienię ich z obrzydzenia.

Lewak zachwycony wolnością wołał santo subito

Teraz woli, by go bez przyczyny w ciemię bito.

Już mu się priorytet wartości odmienił

Teraz już nie woła niech Duch odmieni,

Oblicze ziemi tej Ziemi.

Nowe oblicze ‘tego kraju’ powstało

Które odJanie-Pawlić Polskę zechciało.

Do tego doszła nam śpiewka swojska

Po co nam w ogóle, ta zapyziała Polska,

Jak nam taka miła, tęczowa Unia Europejska.

Już nie jesteśmy braćmi w Solidarności razem

A wspólna walka o wolność nie jest naszym obrazem.

Walka o obce ‘mury runą’ już minęła

A Niezawisła Polska, gdzieś nam umknęła.

Bo my jesteśmy urodzeni wojownicy

A najlepiej czujemy się, jako obcy niewolnicy.

Nie chcę nawet przypuszczać, że tzw. Elita cała

Dawno już, tajemnie Polskę obcym w arendę oddała.

Średnia ocena: 2.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania