W odległość trwać
a my znów w Hotelu California
ileś tam już dni
zapijamy sny
i myślimy
i składamy
mamy taką moc
w odległość trwać
na korytarzach Hotelu California
ściany duszy drżą
gdy zamiecionych żyć
już tyle
wyzwolonych
a my znów w Hotelu California
ileś tam już dni
zapijamy sny
i myślimy
i składamy
mamy taką moc
w odległość trwać
na korytarzach Hotelu California
ściany duszy drżą
gdy zamiecionych żyć
już tyle
wyzwolonych
Komentarze (3)
W szpitalach to dopiero ściany drżą ,a duszę warto oknem wypuścić:) otworzyć w sensie .
Wprowadziłeś bardzo melancholijny nastrój. To głęboki wiersz o stanie psychicznym człowieka, który utknął w martwym punkcie. Opowiada o walce z własnymi demonami, próbie poskładania rzeczywistości po przejściu kryzysu oraz o bolesnej cenie, jaką płaci się za odcięcie od przeszłości. To opowieść (tak, tak choć krótki to ma w sobie ogromny ładunek) o rozliczeniu z przeszłością i utraconych szansach - choć w poincie słowo „wyzwolonych” wnosi tu jednak nutę ulgi – jakby odcięcie się od starego życia, choć bolesne, przyniosło ostatecznie jakieś uwolnienie. Bardzo mi się ten wiersz podoba.
Czuję to, jak blisko siebie mogą być tęsknota i uwięzienie, nawet gdy próbujemy wmówić sobie, że jesteśmy już wolni. Bardzo mi się podoba.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania