,,W ogniu''
Pisało o tym we wszystkich gazetach, ludzie mówili tylko tym. Stary sierociniec został podpalony. Nikt nie uszedł z życiem.
Większość widziało w tym nieszczęsliwy wypadek, inni zbieżność losy. Ona jednak doskonale wiedziała, że to tylko ciąg dalszy. Emma Norton niemal całkowicie poświęciła się tej sprawie. Przestępcę, który co rok dokładnie w Święto Dziękczynienia podpala sierocińce tropiła bowiem od 9 lat. Zaniedbała rodzinę, przyjaciół, a nawet wiernego psa. Czemu ta sprawa była dla niej taka ważna? Powodem jest to, że kiedyś i ona była w takiem sierocińcu. Pracowała tam jako wolontariszka i podczas podpalenia cudem uszła z życiem. Niestety tylko ona. Jako jedyna ocalała wpadła w depresję. To było piętno, które ciążyło na niej przez całe źycie. Wciąż słyszała krzyki, widziała płonące sylwetki, a sama uciekała. Nie pomagały wizyty u psychologa, rozmowy z przyjaciółmi. Dziewczyna stwierdziła, że jedynym sposobem na pozbycie się tego piętna jest złapanie przestępcy. W tym roku zaś okoliczności były zaskakująco sprzyjające.
***
Kiedy szeryf zadzwonił do niej z informacją o kolejnym podpaleniu nawet się nie zdziwiła. Czekała na to. W nocy kazała obstawić wszystkie sierocińce w mieście. Przestępca jednak jak zawsze był krok przed nią i podpalił sierociniec w innym mieści. To była bolesna porażka. Kolejna! Co gorsza kobieta pochłotnięta pracą całkowicie olała znajomych, których uprzednio zaprosiła na obiad. W końcu stwierdzili oni, że to za dużo i nie wytrzymają kolejnu\ych lat przepełnionych obsesyjnymi pościgami Emmy. Zresztą trudno się im dziwić, bo ich zdanie podzielał nawet jej mąż, Eric, który w końcu zażądał rozwodu. Co do córki, Mii, to była ona w okresie kiedy najbardziej potrzebowała mamy, rozmowy z nią, zakupów itd. Niestety nie da się spędzać czasu z cieniem prawdziwej Emmy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania