W ogrodzie jego umysłu
W ogrodzie jego umysłu
Gdzie kolory tańczą jak płomienie,
A każdy ruch pędzla to krzyk,
Dusza van Gogha na płótnie złożona,
Wszechświat w chaosie.
Słoneczniki stoją w milczącej straży,
Ich głowy pochylone w złocie,
Świadectwo krótkiego rozkwitu życia,
W opowieściach często opowiadane.
Niebo nocą wiruje, gwiazdy płoną,
Kosmiczny taniec światła,
W każdym skręcie pytanie zadane,
O ciemności i widzeniu.
Jego pędzel, różdżka alchemii,
Przekuwająca ból w sztukę,
Każdy fragment serca,
Mapa, gdzie zacząć.
Na polach pszenicy kruki wzlatują,
Zwiastuny tego, co nadejdzie,
A jednak w ich skrzydłach śpiew wolności,
Poza zachodzącym słońcem.
W lustrze, twarzą w twarz,
Z prawdą, której ukryć nie może,
Człowiek, co świat widział na nowo,
Oczami, co spoglądały w głąb.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania