W okowach szaleństwa

Panie mój! Spójrz na swe piękne dzieło, efekt Twej boskiej potęgi! Popatrz na tą wspaniała formę, w którą tchnąłeś iskrę życia!

Bo to Ty nadajesz sens wszelkiemu istnieniu, to przez Ciebie trwać mogę po kres czasu. Aż ciemność zimnego grobu mnie pochłonie i otoczy wiecznym snem. Korzę się przed Tobą, ja, marność nad marnościami, skażony śmiercią i przytłoczony ciężarem cielesności.

Ulepiłeś mnie z brudu ziemi, rozpaliłeś życiodajny płomień który utwardził mą miękką powłokę i dałeś mi wszystko, abym mógł istnieć. Mógł trwać. W zawieszeniu pomiędzy wiecznym życiem i wieczną śmiercią.

Dlaczego Panie skazałeś mnie na takie cierpienie? Dlaczego nie uczyniłeś mnie jednym ze sług swoich największych, chodzących w blasku wiecznego ognia, odzianych w zbroję Twej miłości, na zawsze stojących u Twego boku? Uważasz że jestem gorszy? Że nie zasługuję na Twą łaskę? Że nie zasługuję na Twą miłość?

Teraz bawisz się moim kosztem, pozwalasz abym cierpiał męki ziemskiej egzystencji. Dlaczego mnie tak traktujesz? Ileż to razy prosiłem Cię o pomoc?

Jaki ojciec tak traktuje swoje dziecko? Wpuściłeś mnie do swego ogrodu i zatrzasnąłeś drzwi, odebrałeś możliwość powrotu. Czy nie zauważyłeś Panie że ten ogród usycha? Spowija go czarny całun smutku, odbierający wszelką nadzieję na ponowne ujrzenie Twej chwały. Dlaczego na to pozwalasz? Nic już dla Ciebie nie znaczę?

Stworzyłeś mnie przecież na swoje podobieństwo! Czy to oznacza że mam być taki jak Ty? Mam sprawić aby inni cierpieli? Obdarzysz mnie wtedy swą łaską i pozwolisz mi kąpać się w Twej chwale?

Jeżeli tego właśnie chcesz to tak uczynię, stanę się Twym wojownikiem, niebiańskim posłańcem, zwiastunem zguby!

Proszę! Miej mnie w swojej opiece kiedy będę wypełniał Twą wolę!

 

Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna otworzył oczy, podniósł się z zajmowanego wcześniej fotela i skierował kroki do kuchni. Przy kuchennym zlewie, odwrócona do niego plecami kobieta zmywała właśnie naczynia. Uniósł leżący na blacie nóż, wolno podchodząc myślał o misji powierzonej mu przez Boga.

Ciepła jasno-czerwona ciecz trysnęła gęstym strumieniem z głębokiego nacięcia powstałego na szyi kobiety. Z ręki wypadł jej stalowy garnek który właśnie odkładała na stojącą obok suszarkę i z donośnym brzękiem uderzył o podłogę.

– Twoja dusza będzie zbawiona moja najdroższa żono, nie bój się, pozwól aby Twe grzechy spłynęły razem krwią, już niedługo baranek przyoblecze Cię w białą szatę i pozwoli Ci zasiąść przy swym stole – wyszeptał mężczyzna stojąc nad targanym skurczami ciałem.

– Mamusiu, czy coś się stało? - zza ściany dobiegł go głos ich pięcioletniego synka.

– Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie – powiedział do siebie mężczyzna i z uśmiechem na ustach skierował się w stronę drzwi prowadzących do drugiego pokoju.

Średnia ocena: 3.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Józef Kemilk dwa lata temu
    Dosyć dobre. 5-cio powinno być zapiane słownie. I lepiej byłoby "misji powierzonej przez Boga" Nota 5.
  • minasmortis dwa lata temu
    Dziękuję za tak wysoką ocenę :) Co do uwag, bardzo trafne :) Leci edit
  • Canulas dwa lata temu
    Hmmm, oceny nic tu nie znaczą, to po pierwsze.
    Drugiego w zasadzie nie ma, więc to "po pierwsze" jest zarazem po ostatnie.
    Co do tekstu:

    Zbyt rozwleczona prludyjna narracja pochłania i zarazem przesłania clue tekstu. Rozumiem, że chciałeś/aś stworzyć klimatyczne podwaliny pod akcję, ale osadzone są zbyt głęboko i przy użyciu zbyt archaiczych środków. Całość to taki tekst a'la stare horrory, rodem jeszcze z vhs-ó i póki traktować go w ten sposób, jest ok. Jeśli jednak groza ma być poważnie zaserwowana, nie można podawać jej na stuletnich nogach literackich.
    Technicznie w miarę: Zbyt dużo dookreśleń personalnych pokroju: "mnie", kiedy z kontekstu wynika co jest co. W zapisie niepotrzebnie zwroty z wielkiej. To nie list albo sms. Można z małej.
    Pozdrox
  • minasmortis dwa lata temu
    Może i tak, chciałem tutaj ukazać opanowany religijnym szaleństwem umysł człowieka ogarniętego jednocześnie furią i tęsknotą. Horrory na vhs, mmm moje dzieciństwo :), zawsze były najstraszniejsze :D
    Dzięki za opinię. Pozdrawiam
  • Canulas dwa lata temu
    minasmortis, no ok, ale to trza być pokroju A. Blackwooda, żeby dziś jeszcze straszyć teatralnymi rekwizytami, rodem z papierowego zamku. Można, ale potrzebne są podwaliny z przestrzeni. Dogłębniejsze scharakteryzowanie postaci. Znaczy, wiadomo, w szorcie niekoniecznie i dobrze, że całość startuje inmedias res, w akcji, ale jednak ta przestrzeń jest niewystarczająca do tego, by wyrobić sobie jakikolwiek stosunek do bohatera. Ja spoglądam jak przez szybę akwarium. Ok, pływa se i co?
    No nic. Tyle chciałem.
    Ciao
  • minasmortis dwa lata temu
    Canulas luzik, kumam o co Ci chodzi :) Mózg spłodził takie o to opowiadanko i co miałem z tym zrobić? :D Wrzuciłem tutaj, jednym przypadnie do gustu innym nie, jak wszystko z resztą :) Ale i tak dziękuję za Twoją opinię, bardzo cenie sobie rady bardziej doświadczonych ludzi :) I nie doszukuj się prowokacji ani nic z tych rzeczy :) (zauważyłem tendencje do takich zabaw panującą na portalu)
  • Canulas dwa lata temu
    minasmortis, nie doszukuję się. Czill

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania