w przerwie na łyk kawy
bez butów bez myśli zaplątanej o nogawkę spodni
i już bez siebie
jedynie w bajeranckich
okularach
i nie ma że miłość że wiara
nic nas nie czyni nie wypełnia łechce
w tych pokojach
bez okien
żyję chociaż nie chcę
i płaczę bo ktoś mleko gdzieś na klatce wylał
może nawet niechcący
lecz to przecież chwila
gdy trup
otwiera usta
i świeci się oczodół chociaż głowa pusta
a w Syrii pod gruzami
nikt nie pije kawy
dzieci bawią się w żołnierzy
i machają szabelką
dla wprawy
bo belka w oczach zombie
choć trąbi
Komentarze (30)
bez butów bez myśli zaplątanej o nogawkę spodni
i już bez siebie
jedynie w bajeranckich
okularach
i nie ma że miłość że wiara
Pierwsza zwrotka przemawia do mnie najbardziej.
I te jedynki od anonimowych nienawistników, którzy sami w życiu nie napisali ani jednego wiersza. Podość. Mógłbym wymienić ich wszystkich po nikach, ale po co.
Podłość to cytat z Sisi
Bogumił, kto patrzy na oceny? Tu najlepsi mają najgorsze - system niemiecki.
Poza tym nie ma co się napinać, to tylko wierszyki.
Cieszę się, że coś wpadło Ci w oko. Dziękuję.
Spodobało, bardzo
Bogumił 7 min. temu
I te jedynki od anonimowych nienawistników, którzy sami w życiu nie napisali ani jednego wiersza. Podość. Mógłbym wymienić ich wszystkich po nikach, ale po co.
Wymień Bogusiu, nie krępuj się.
Kto też na opowi dyskwalifikuje Najlepszą Poezję. Ever.
Dla mnie ostatnia strofa.
Jak wrócę z roboty bo teraz nie mam czasu kawa stygnie
Bogumił trzymam cię za słowo ;)
Pani Kasiu, Bogumił lubi moją poezję, ma prawo i dla niego jest ona najlepsza, jednak wszyscy znamy prawdę przecież, po co to drążyć...
Akurat Bogumił.
Jaką prawdę wszyscy znają...
Hahaha.
Że nie napisałam jeszcze najlepszego wiersza... to ciągle przede mną.
A o czym pani pomyślała?
Skąd pewność?
Autor jej nie ma o mieć nie może, bo to nie on/ona ocenia, tylko czytelnik.
Dobra, se ide.
Bo trzeba fo innych zajrzeć.
Z autopsji... nie zatrzymuję więc.
Veto!
Autor nie może mieć pewności.
Niby dlaczego? Wiersz ma być dobry, a on - ułomny?
1000 wierszy i spośród tysiąca autor wybiera 1 najlepszy?
Oczywiście, ale sto pięćdziesiąt osób będzie innego zdania.
Nie tak. Ja myślę, że to się czuje... może kretyn ze mnie, ale... kiedy napiszę ten najlepszy, to będę wiedziała. To on, mogę już umrzeć.
"bez butów bez myśli zaplątanej o nogawkę spodni
i już bez siebie
jedynie w bajeranckich
okularach
i nie ma że miłość że wiara" - no więc tak. Ta zwrotka - dalej nie czytałem (piszę na bieżąco) to najmocniejsze szarpnięcie emocjonalne, jakim zostałem u Ciebie uraczony, trafiony, uderzony, oszołomiony.
Kwintesencja straceńczego obrania drogi. Drogi, z której nie ma już powrotu.
Thelma & Loise / Bonnie & Clyde / Sin & Nancy albo może (przede wszystkim) /Mallory & Mickey z Natural Born killers Olivera Stone'a. Naprawdę i całkiem szczerze jestem pod wrażeniem spustoszenia jakie tych kilka słów poczyniło.
I tyle. Dalej na razie nie czytam, bo z doświadczenia wiem, że jeśli coś mnie tak przytłoczy czy szarpnie, to po reszcie tylko się prześlizgam. Na razie tyle.
A to się narobiło, Can, aż sama jestem oszołomiona... może nie czytaj dalej.
Niech to dobre wrażenie trochę potrwa...
Tak właśnie robię. Na razie nie czytam. Ja jestem lekko, ekhm, sajko na pukcie straceńczej drogi obranej świadomie. Tyle że nie w wojennym otoczeniu, o czym tak radośnie od dwóch dni dywagujecie. Chodzi mi o ostateczną i bezkompromisową podróż serc. O przysięgi z nacinanych nożem dłoni, gdzie krew skapuje do rzek.
Canulas to nie czytaj dalej, bo tam właśnie wojną zakończone, choć i miłością do ludzi, ale nie do konkretnego człowieka. Jest krew, jest pot i obojętność innych, no i cholera wyjaśniłam, a przecież tego nie robię.
Kolejna rocznica Powstania - to dlatego gdzieś coś...
"a w Syrii pod gruzami
nikt nie pije kawy" - jeszcze to mi się bardzo, bardzo widzi. Natomiast całość obrazka stoi w opozycji do mej wizji, wieć zatrzymuję swoje.
Dlaczego ruszają Ciebie tylko ''przysięgi z nacinanych nożem dłoni, gdzie krew skapuje do rzek'', z jednej strony o taką miłość strasznie trudno, z drugiej za bardzo boli... wypali się człowiek i jak później żyć?
Nie wiem "czy tylko". To złożone. Umiem to rozgraniczyć, ale jeśli ustawiamy piramidę odczuwalnych bodźców, tego typu straczeńczośćjest u mnie wysoko. Nie znaczy, że innej nie posiadam, ale póki co, to zbyt hipotetyczne, by sobie tym zaprzątać głowę.
betti wczoraj o 13:18
Nie tak. Ja myślę, że to się czuje... może kretyn ze mnie, ale... kiedy napiszę ten najlepszy, to będę wiedziała. To on, mogę już umrzeć.
To nieprawda.
Zawsze będzie ci mało.
Zawsze czuć będziesz niedosyt, niespełnienie.
Będziesz żłobić tunele, przechodzić spiętrzenia, omijać pułapki, by dostać się do skarbca.
Ale twój skarbiec będzie pusty.
Może chodzi o to, by gonić króliczka, a nie by go złapać?
...
Niech Pan Szatan będzie z tobą xD
jajcarskie, niepoważne. pewnie takie miało być
Co kto zobaczy, to jego... chociaż czasami jestem zdumiona tym, co ludzie widzą...
Dziękuję za komentarz.
Ja już tu byłam, piątkę zostawiłam. Nic nie mówiłam, żebyś nie myślała że się podlizuję. A wiersz naprawdę trafia. I pasuje do obecnej sytuacji. Wojny są wszędzie, także w nas samych.
Dziękuję Halmar za niepodlizywanie... to ważne, żeby być sobą i za to siebie szanować.
Elko, nie za ma co :) Jak mi się coś nie spodoba, to Ci wygarnę, jasna sprawa :)
Buziaki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania