W przychodni
Kolejka do lekarza jak dwugłowy smok.
Ci z onkologii bez wchodzą bo czasu mało a załatwień tyle jest.
Do KTG dziś jakby mniejsza bo przyszliśmy półtorej godziny przed.
‘Słyszysz, wyjmij ćwiartki z kurczaka, będzie na obiad.
Na obiad będzie, wyjmij, słyszysz mnie?!’
Drze się pani co z końcem marca się rejestrowała
by przed sylwestrem zdążyć oszukać jeszcze śmierć.
‘Kanapki spakuj i na komitet daj, pozwolenie na wycieczkę i sam zawieź je, ja tu jeszcze poczekam ze dwa lata jeśli pani za szybką nie ogarnie się’
Pani nie wie jeszcze że za rok na jesień zimny piach wieko przykryje jej.
Do krwi pobrania czekają, numerek ostatni 526
Połamani, starzy, młodzi tym co plakaty o HIV i AIDS umilają dzień.
Czekają niecierpliwie, czekają tłumnie
w placówce sponsorowanej przez Polski NFZ.
Komentarze (9)
Choć to wiersz widzę tu prozę życia.
W przychodni jak na dworcu kolejowym w latach 80 - tych. Wyjazd nad morze.
Przyziemne sprawy
W przyziemnych warunkach powstał pomysł na ten wiersz.
Dobrze opisane, tak jest w kolejkach, czułam fajny sarkazm, ironie 4 :)
Samo życie. Pozdrawiam****
Przyziemne sprawy są najważniejsze, boimy się o nich mówić - napisałem w jednym z felietonów, że Polak odważny przy kielichu w sobotę,a w poniedziałek ... Pewne osoby tu chcą coś przekazać i tak trzymaj. Od razu wiedziałem, że piszesz sercem. 5
Dziękuję, Ty rowniez piszesz z serducha i ja gleboko wierze ze to najlepsza droga jaką mogliśmy obrać. Przyziemne sprawy są najważniejsze bo my, tak jak i one, są tu I teraz.
Trafne, bolesne, prawdziwe. Daję 5!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania