W pułapce sieci

Szybciej, sprawniej, lepiej, przyjemniej… Któż nie chciałby wspanialszego życia? Nawet, gdy mamy wszystko, okazuje się, że jednak czegoś brak i nawet nie wiemy czego. To, że nowe technologie niszczą nasze skupienie, rujnują priorytety, nie jest żadną zagadką, ani tajemnicą. Pytanie, czy chcemy właśnie tak żyć? Czy musimy? Paradoksem jest to, że media z jednej strony, znacznie ułatwiają nam życie, pomagają w wielu sytuacjach, z drugiej strony, spłycają je i degenerują.

Niepodobieństwem jest twierdzić, że jesteśmy w stanie całkowicie odciąć się od nowoczesnych technologii i je wyeliminować. Ale potrzeba rozsądku, aby rozumnie z nich korzystać. A czasem, kiedy media nas zanadto wciągną, nawet nie zauważymy kiedy — i to wydaje się nie lada wyzwaniem. Trudno jest się skupić na własnym wnętrzu, dostrzegać głębsze wartości, gdy wszystko rozprasza, kusi powierzchnią atrakcyjnością i łatwością dostępu.

Czy taka jest cena postępu? Cóż to za postęp? Wychowuje człowieka płytkiego, uzależnionego od natychmiastowych gratyfikacji. Pozbawieni własnej tożsamości, pogrążeni w duchowej nicości — bierzemy wszystko, co podaje nam świat technologii — bezrefleksyjnie, bez wysiłku, nie zważając na konsekwencje.

Jakie macie sposoby na zachowanie równowagi między korzystaniem z nowoczesnych technologii a byciem z rodziną i samym sobą? Nieustannie nurtuje także pytanie: Jak nie uczynić ze swojego umysłu zwykłego pojemnika na śmieci?

Zapraszam do dyskusji.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze

  • wicus miesiąc temu
    Bardzo interesujące refleksje! Współczesne technologie nie są same w sobie ani dobre ani złe, wszystko zależy od tego, jak się je wykorzystuje. M.in. dlatego jednym.z największych niebezpieczeństw przy korzystaniu z mediõw jest naiwność ich użytkowników, którzy poświęcają im cały swój czas i uwagę, rezygnując z obserwacji świata za oknem czytania książek,, rozmów z innymi i własnych przemyśleń. Mój sposób na zachowanie równowagi między realnym życiem a mediami, jest prosty - nie zachowywać jej! Trzeba mieć świadomość, że nic nie zastąpi kontaktu z realnym światem. Już samo wymaganie, że media pokażą nam rzeczywistość "obiektywną" 1:1 jest poważnym nieporozumieniem, one nawet nie powinny tego robić - od tego są okna, a nie tablety i telewizory.
  • Ocalić Myśl miesiąc temu
    Dziękuję bardzo za cenny komentarz. :)
    Dokładnie. Nic nie zastąpi kontaktu ze światem realnym. Niestety, dość łatwo zatracić się w wirtualnej przestrzeni.
  • Józef Kemilk miesiąc temu
    Krótko i zwięźle. Sport pomaga, spacery, ale ogólnie jest trudno, nawet bardzo. Zmieniamy życie realne na wirtualne.
  • Ocalić Myśl miesiąc temu
    Dziękuję bardzo za komentarz i odwiedziny. :)
    Czy możemy zrobić coś z tym, aby jednak nie zmieniać życia realnego na wirtualne?
  • Aneko miesiąc temu
    W pełni się zgadzam, jako gatunek stworzyliśmy tak wiele rzeczy a coraz mniej potrafimy nad nimi zapanować...
  • Ocalić Myśl miesiąc temu
    Dziękuję bardzo!
    Właśnie! To, co stwarzamy wymyka się spod kontroli i w pewnym sensie, zaczyna kontrolować nas, wpływać na nasze życie niekoniecznie pozytywnie.
  • Bajkopisarz miesiąc temu
    „Paradoksem jest to, że”
    To zbędne
    „A czasem, kiedy media nas zanadto wciągną, nawet nie zauważymy kiedy — i to wydaje się nie lada wyzwaniem.”
    Nie rozumiem tego zdania ni w ząb

    Średnio. Trochę jak przydługi wstęp do otwartego pytania w ankiecie. Tak naprawdę zarysowujesz nieco temat, zostawiasz czytelnikowi pytanie, oczekujesz odpowiedzi. Można było to zrobić w trzech zdaniach. Jeśli piszesz więcej, to znaczy, że chcesz wyrazić i swoją opinię. Tu jest tylko jej zarys, próba, nie ma argumentowania i zajęcia się tematem, to jakby zwalasz na czytelnika. Takie pół kroku, ani to pytanie ani odpowiedź.
    Wracając jednak do istoty problemu, to wydaje mi się, iż u źródeł leży to, że dzieci się obecnie hoduje a nie wychowuje i czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąca. Skoro większość rodziców to adepci wtórnego analfabetyzmu, to co się dziwić, że ich potomstwo jest takie samo. Nie ma wymagań, tylko przywileje i nagrody, radość, że Brajanek nie pije, nie pali, nie włóczy się po nocy, tylko grzecznie siedzi w swoim pokoju i ćwiczy angielski grając w CoD.
  • Ocalić Myśl miesiąc temu
    Bardzo dziękuję za komentarz i uwagi do tekstu. :)

    „Ale potrzeba rozsądku, aby rozumnie z nich korzystać. A czasem, kiedy media nas zanadto wciągną, nawet nie zauważymy kiedy — i to wydaje się nie lada wyzwaniem". Chodziło o to, że wyzwaniem staje się rozumne korzystanie z nowoczesnych technologii, nawet nie zauważamy, że one nas wciągają. Faktycznie, niezbyt zgrabnie ujęłam sens tego zdania.

    Bardzo zainteresowało mnie spostrzeżenie, że dzieci się hoduje. To jest chyba jeszcze bardziej bolesne i smutne niż samo uzależnienie od komputera. Rodzice cieszą się, że dziecko im nie przeszkadza. Dopóki nie sprawia problemów, uważają, że jest wszystko w porządku. Nie poświęcają mu dostatecznie dużo czasu, nie stawiają granic, nie pokazują prawdziwych wartości, które sami zgubili. A dziecko radzi sobie tak, jak umie, zatracając się w wirtualnej rzeczywistości, chłonąc wszystko: to, co dobre, ale i to, co złe.
  • Bajkopisarz miesiąc temu
    Rodzice otrzymują tyle samo bodźców co dziecko, więc w sumie trudno się bardzo dziwić, że brakuje im czasu. Wychowywanie dziecka to jednak rezygnacja z obecnej bogatej oferty. To jest współczesny problem bogatszej części świata, że coraz mniej osób chce rezygnować z oferty, jaką daje w tej chwili otoczenie, na rzecz wychowywania dzieci. Społeczeństwo jest świadome kosztu alternatywnego, jakim jest dziecko, stąd jedna z przyczyn spadku dzietności. Jedna, bo są też inne, ale to już dłuższy temat.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania