W środku lasu.

Wsród drzew, co jak strażnicy karki pochylają.

Z gałęziami jak dłonie w modlitwie splecionyni.

Przemyka cień- Lis o chytrym spojrzeniu.

Ciszą się karmi, ciemnością oddycha.

 

Między korzeniami poskrecanych jak żyły ziemi.

Przemyka się cicho jakby był częścią snu.

Co śni go las- stary, zamyślony.

Ze słońcem na ramieniu i tajemnicą w duszy.

 

Jego ogon niczym promień w mroku.

Skrada się wsród paproci jak duch.

Jakby znał każdy szelest liści.

Każde słowo. Które wypowiedziały drzewa.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania