W środku lasu.
Wsród drzew, co jak strażnicy karki pochylają.
Z gałęziami jak dłonie w modlitwie splecionyni.
Przemyka cień- Lis o chytrym spojrzeniu.
Ciszą się karmi, ciemnością oddycha.
Między korzeniami poskrecanych jak żyły ziemi.
Przemyka się cicho jakby był częścią snu.
Co śni go las- stary, zamyślony.
Ze słońcem na ramieniu i tajemnicą w duszy.
Jego ogon niczym promień w mroku.
Skrada się wsród paproci jak duch.
Jakby znał każdy szelest liści.
Każde słowo. Które wypowiedziały drzewa.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania