w szatni
kożuch rozpycha się łokciami
bezczelnie zajął trzy haki
rozparł bary na metr szerokie
emanuje wyższością po sufit
pachnie wybitnie naftaliną
baczność! puchowa zgrajo
wy nylonowe wydmuszki
ech wy płaszcze z ortalionu
kapoty ze szwalni – Kufaja
wprowadza dryl i zamordyzm
recytować każe głośno peany
uczy bić brawa rękawami
zląkł się szarpnięty za kołnierz
duszony dłońmi szatniarki Basi
stracił fason szacunek i krój
wydany bez numerka zajęczał
na grzbiecie bezdomnego
skończył jak kożuch mleka
Komentarze (2)
Barwny, żywy obraz kożucha. Brawo.4
ode mnie tylko 5 i pozdrówka
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania