w szatni

kożuch rozpycha się łokciami

bezczelnie zajął trzy haki

rozparł bary na metr szerokie

 

emanuje wyższością po sufit

pachnie wybitnie naftaliną

baczność! puchowa zgrajo

 

wy nylonowe wydmuszki

ech wy płaszcze z ortalionu

kapoty ze szwalni – Kufaja

 

wprowadza dryl i zamordyzm

recytować każe głośno peany

uczy bić brawa rękawami

 

zląkł się szarpnięty za kołnierz

duszony dłońmi szatniarki Basi

stracił fason szacunek i krój

 

wydany bez numerka zajęczał

na grzbiecie bezdomnego

skończył jak kożuch mleka

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Sokrates wczoraj o 6:12

    Barwny, żywy obraz kożucha. Brawo.4

  • Shira wczoraj o 11:53

    ode mnie tylko 5 i pozdrówka

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania